Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC, ostrzegał we wczorajszej debacie podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, że w krajach starej Unii politycy będą podejmowali decyzję pod presją wyborców. – Będą zmuszeni tłumaczyć, dlaczego w czasach kryzysy nadal chcą więcej dopłacać do unijnego budżetu, niż z niego wyciągać.

Przekonywał jednak, że kontynuowanie obecnej polityki wspierania krajów gorzej rozwiniętych będzie korzystna dla finansujących je państw. – To nie jest gra zero-jedynkowa. W polityce spójności wygrywają obie strony – mówił Orłowski.

Podobną opinię wyrażała Danuta Hubner, przewodnicząca komisji rozwoju regionalnego w PE. – Solidarność to wspólny interes wszystkich krajów. Duża część środków pomocowych wraca do krajów pochodzenia – argumentowała.

Być może pod wpływem presji w państwach płacących wyższe składki do budżetu UE zostanie zmieniony system przyznawania funduszy. Jedna z propozycji to zastąpienie bezzwrotnych grantów przez pożyczki z zerowym oprocentowaniem. Mogłoby to podnieść efektywność wydawanych środków.

– Polska musi przekonywać kraje UE, że już dziś dobrze sobie z tym radzi i pieniądze nie idą na marne – przekonywał Witold Orłowski.