W ubiegłym roku w PR panował zastój spowodowany kryzysem, teraz widać ożywienie.

– Korporacje są wciąż ostrożne, ale mamy niezwykły wysyp pieniędzy publicznych i unijnych. Zakładam, że w tym roku rynek wzrośnie w tempie zdecydowanie powyżej 10 proc. – mówi „DGP” Paweł Trochimiuk, prezes Partner Of Promotion, największej agencji na rynku, oraz szef branżowego Związku Firm Public Relations.

Podobne oczekiwania ma Eliza Misiecka, dyrektor zarządzająca Genesis PR, obsługującej m.in. InPost i Penta Investments. – Pierwsze oznaki ożywienia pojawiły się już w drugiej połowie ubiegłego roku, ale dopiero w tym będzie je widać w większych inwestycjach klientów. Oceniając sytuację po pięciu miesiącach, szacowałabym, że rynek może urosnąć nawet do 15 proc. – twierdzi Eliza Misiecka.

Nieco skromniej widzi perspektywy rynku Jerzy Ciszewski, prezes agencji Ciszewski PR, która pracuje dla takich klientów, jak Allegro, Credit Suisse i Carrefour Polska. – Zakładam, że w tym roku cały rynek wzrośnie o blisko 5 proc. Nasz wzrost wyniesie co najmniej 15 proc. – mówi „DGP”.

Nie tylko stolica

Poprawę koniunktury widzą także agencje spoza Warszawy. Potwierdza to Piotr Krawiec, dyrektor zarządzający agencji Praktycy.com z Wrocławia, pracującej m.in. dla Zanox.com czy Agencji Rozwoju Innowacji. W I kwartale jej przychód wzrósł o 200 proc. w stosunku do tego samego okresu roku ubiegłego.

– Rośnie liczba zapytań ze strony firm zainteresowanych wsparciem w zakresie strategii marketingowo-piarowych, kampanii marketingowych i e-PR. Widać wyraźne ożywienie na rynku. Klienci już nie tylko badają rynek tak jak w 2010 r., lecz także podpisują umowy – podkreśla Krawiec.

Poprawa koniunktury w PR to częściowo pochodna ożywienia na rynku reklamowym. Według domu mediowego MPG w I kwartale nakłady firm na reklamę wzrosły o prawie 7 proc., do 1,61 mld zł. Wydatki zwiększyły telekomunikacja, sektor higieny i pielęgnacji, producenci farmaceutyków. Mniej niż rok temu wciąż wydaje branża finansowa i handlowa. Ile wydano na PR, nie wiadomo. ZFPR kończy pracę nad audytem, który pokaże rzeczywiste przychody firm i całej branży.

Stare, dobre strategie

Agencje przygotowują strategie adekwatne do odradzającego się rynku. Ciszewski PR zamierza powrócić do pomysłów realizowanych w dobrych, przedkryzysowych czasach. – Branża dóbr szybko zbywalnych (FMCG) obcięła budżety na komunikację wizerunkową, więc postawiliśmy na inne rynki: finanse, nowe technologie, lotnictwo, turystykę, przemysł i social media. W tym roku będziemy się rozwijać w tych segmentach – zapowiada Sebastian Hejnowski, dyrektor zarządzający Ciszewski PR. Taka strategia pozwoliła spółce na zwiększenie już w ubiegłym roku przychodów o 155 proc., do 6,9 mln zł.

Zdaniem Elizy Misieckiej motorem wzrostu rynku będą zarówno spółki giełdowe, jak i firmy działające w sektorze infrastruktury oraz w przemyśle. Jerzy Ciszewski widzi szybko rosnący popyt na doradztwo w sytuacjach kryzysowych. Spodziewa się zwiększenia wydatków na public affairs, czyli na lobbing, a także na takie usługi jak outsourcing public relations.

Agencje public relations przyznają, że wciąż z kryzysu nie wyszedł w pełni rynek eventów, czyli organizowania wydarzeń firmowych. Przed kryzysem przynosił on nawet kilkanaście procent przychodów niektórych agencji.

PRAWO

Trudny lobbing

Public affairs, zwany lobbingiem, to rynek, na który chce wchodzić coraz więcej agencji public relations na co dzień zajmujących się budową wizerunku firm i marek. Pojawienie się na nim nie jest jednak proste. By zostać lobbystą, zgodnie z ustawą lobbingową trzeba uzyskać wpis do specjalnego rejestru MSWiA. Kontrowersje budzi nowa wersja ustawy o lobbingu, nad którą prace pilotuje Julia Pitera. Zakłada ona, że przepisy obejmowałyby nie tylko zawodowych lobbystów, lecz także ekspertów. Przeciwni temu są ministrowie Michał Boni oraz Adam Jasser. Projekt krytykują również komisja trójstronna i Business Centre Club.