Do przeszłości należą już czasy, gdy nasi producenci, tacy jak Solaris Bus & Coach z Bolechowa pod Poznaniem, dostarczali po kilkaset autobusów do Aten czy Dubaju.

Ryzykowna branża

Właśnie upadł Solbus z Solca Kujawskiego. To – w porównaniu do MAN-a, Scanii, Volvo, Solarisa, Kapeny czy Autosanu – niewielka firma, która w ubiegłym roku wyprodukowała zaledwie kilkadziesiąt pojazdów, podczas gdy z taśm potentatów wyjeżdżało ponad tysiąc. W 2009 r. polskie zakłady wyprodukowały 4,8 tys. autobusów.

Jakub Śliżak, prezes Solbusa, liczy jeszcze na uratowanie firmy. Ma nadzieję, że uda mu się zawrzeć z wierzycielami układ i kontynuować działalność zakładu. Uważa, że firma jest w stanie dalej działać mimo trudnej sytuacji na rynku. Pytanie jednak, czy Bank Millennium będzie miał podobne zdanie na ten temat. Branża motoryzacyjna od jakiegoś czasu jest przez instytucje finansowe traktowana jako szczególnie ryzykowna. Przekonali się o tym na własnej skórze dilerzy nowych aut, którym banki niechętnie pożyczają pieniądze na zakup samochodów od importerów.

Z raportu ACEA wynika, że sytuacja na rynku autobusów jest o wiele trudniejsza niż producentów aut osobowych czy dostawczych.

Przetrwać kłopoty

Według ACEA w I kw. 2010 roku produkcja autobusów zmniejszyła się w Europie o 22 proc. Z fabryk wyjechało tylko 6,8 tys. pojazdów. Dla porównania w tym samym czasie o 33 proc. wzrosła produkcja samochodów osobowych, a o 51 proc. dostawczych.

W I kw. 2010 r. z naszych fabryk wyjechało 776 autobusów – o 38,3 proc. mniej niż rok temu. Po piętach zaczęli nam już deptać Francuzi, którzy w tym czasie wyprodukowali tylko o 24 autobusy mniej od nas – wynika z najnowszego raportu europejskiego stowarzyszenia producentów samochodów ACEA.

Według Aleksandra Kiereckiego, szefa firmy JMK, analizującej rynek autobusów, zła passa utrzymała się również w drugim kwartale. – Ostateczne dane będą znane za kilka dni, ale na pewno w całym pierwszym półroczu będziemy mieli do czynienia ze spadkiem produkcji – uważa Aleksander Kierecki.

Według niego mamy do czynienia z odłożonymi w czasie skutkami wstrzymania zamówień przez firmy transportowe. Kryzys dotknął bowiem w największym stopniu producentów autobusów międzymiastowych. Ci, którzy produkują dla miast – np. Solaris – nadal idą w górę. Tyle że i takie firmy od dawna nie zdobyły żadnego dużego kontraktu. Portfele zamówień wypełniają zatem większą liczbą mniejszych zamówień.

Nie jest tak źle

Jednak Krzysztof Olszewski, współwłaściciel Solaris Bus & Coach z Bolechowa, zapewnia, że mówienie o kryzysie w odniesieniu do fabryk zlokalizowanych w naszym kraju jest przedwczesne.

– Przypadek Solbusa jest wyjątkiem – uważa Krzysztof Olszewski. Według niego w tym roku produkcja autobusów w naszym kraju co prawda spadnie, ale w porównaniu do rekordowych wyników z lat poprzednich. – Tegoroczny poziom produkcji pozwoli myśleć spokojnie o 2011 roku – uspokaja.