Autosan najgorsze ma za sobą. W tym roku firma, w której 86 proc. akcji ma Sobiesław Zasada, chce podwoić produkcję i po kilkuletnim okresie strat osiągnąć dodatni wynik finansowy. Żeby wzmocnić przeprowadzoną w zeszłym roku restrukturyzację, główny akcjonariusz być może dokapitalizuje firmę kilkoma milionami złotych. – Do takiego rozwiązania przekonuję głównego akcjonariusza – przyznaje Adam Smoleń, prezes Autosanu.

Lepsze wyniki

Zasada już w zeszłym roku wpompował w firmę 13 mln zł. Dzięki temu Autosan zreorganizował działalność i odchudził zatrudnienie o 200 pracowników. Obecnie w zakładzie pracuje 800 osób. Adam Smoleń twierdzi, że teraz przyszła pora na rozwój. Dlatego w tym roku zapowiada duży skok produkcji. – Chcemy, by z zakładu wyjechało 200 autobusów; w zeszłym roku było ich 112 – zapowiada Smoleń.

Planom dobrze wróży wygrany właśnie przetarg na 53 pojazdy dla Lublina. Jak twierdzi Smoleń, kontraktów może być wkrótce więcej, a to dlatego że firma znana przed laty głównie z autobusów międzymiastowych wzmocniła swoją ofertę dla miast.

– Idziemy tam, gdzie są pieniądze, a z powodu kłopotów PKS-ów na pewno nie ma ich w segmencie międzymiastowym – mówi Smoleń.

Mocniejszy rynek

Optymizmu zarządu i głównego akcjonariusza nie podziela Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dziś NWZA koncernu ma podjąć decyzję o wycofaniu się z akcjonariatu spółki. Gazowy potentat posiada co prawda tylko 0,06 proc. akcji firmy, lecz ciekawe jest uzasadnienie wyjścia z Autosanu. PGNiG uznał, że dalsze zaangażowanie kapitałowe w spółce nie ma sensu ekonomicznego.

– Z uwagi na trudną sytuację finansową i straty poniesione w poprzednich latach PGNiG nie może liczyć na wypłatę dywidendy w najbliższych latach – informuje spółka. Skorzysta na tym Sobiesław Zasada. Za jedną akcję Autosanu zapłaci PGNiG 2,69 zł, podczas gdy wartość księgowa waloru wynosi 3,24 zł, bo firma jest wyceniana na 17,8 mln zł.

Eksperci dobrze wróżą planom Autosanu. Firma JMK Analizy Rynku Autobusów przewiduje, że tegoroczny poziom sprzedaży wszystkich autobusów w Polsce będzie o 20 proc. wyższy niż rok temu, czyli osiągnie pułap 1300 sztuk. Aleksander Kierecki, szef JMK Analizy Rynku Autobusów, zwraca jednak uwagę, że rynek nie ma szans na szybki powrót do rekordowego wyniku z 2008 r., gdy przewoźnicy kupili 1750 autobusów. Fala unijnych dotacji powoli się kończy i w kolejnych latach spółki komunikacji miejskiej będą musiały bardziej polegać na swoich budżetach.

Biorąc pod uwagę obecny stan miejskich finansów, oznacza to ograniczenie inwestycji i mocne zaciskanie pasa.