Znacznie lepsze niż zakładano wyniki Jarosława Kaczyńskiego w ostatecznej rozgrywce o fotel prezydencki, mogą ożywić opozycję, tłumiąc optymizm co do rządowych planów w sprawie redukcji deficytu budżetowego – pisze agencja Bloomberg, powołując się na opinie politologów i ekonomistów.
Publikacja: 6 lipca 2010, 13:03 Aktualizacja: 6 lipca 2010, 14:05
Podczas gdy poparcie dla Bronisława Komorowskiego, zwycięzcy w wyborach, niewiele się zmieniło od początku kampanii, w przypadku Kaczyńskiego wzrosło prawie dwukrotnie poczynając od pierwszych sondaży z kwietnia. To wzmacnia pozycję PiS przed wyborami samorządowymi w tym roku i parlamentarnymi w roku 2011, a równocześnie osłabia dążenie rządu do przeprowadzenie niezbędnych oszczędności.
“Kampanie do wyborów samorządowych, a nawet powszechnych, już się zaczęły, co stanowi poważne wyzwanie dla Platformy Obywatelskiej” – twierdzi Anna Sosnowska-Materska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego – „Wyścig do prezydentury potwierdził, że w polskim społeczeństwie istnieją głębokie podziały, w efekcie można mówić o pyrrusowym zwycięstwie PO”.
Zwycięstwo Komorowskiego daje PO kontrolę nad urzędem prezydenckim oraz rządem, kończąc erę politycznych sporów za czasów byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Złoty wzrósł wczoraj wobec euro o 0,9 proc., gdyż inwestorzy zakładają, że współpraca między dwoma najwyższymi urzędami pozwoli rządowi znacznie łatwiej na dokonywanie redukcji deficytu budżetowego, który w zeszłym roku powiększył się do 7,1 proc. PKB.
Realia polityczne tłumią optymizm
Polskie realia polityczne mogą jednak stłumić ten optymizm, mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista w BRE Banku w Warszawie.
“Ryzyko wzrostu poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, staje się dla partii rządzącej argumentem przeciwko szybkim cięciom wydatków. Nowy prezydent najpewniej będzie współpracował z rządem, ale jego poparcie dla niepopularnych cięć fiskalnych, nie rozwiąże problemu utrzymania poparcia dla partii rządzącej” – mówi Pytlarczyk.
Już po wyborach premier Donald Tusk podkreślił, że „niektóre z planowanych przez nas zmian będą wymagały poparcia naszego partnera koalicyjnego”.
Bloomberg w związku z tym przypomina, że PSL był przeciwko nominacji Marka Belki na prezesa NBP, wicepremier Waldemar Pawlak odmówił zadeklarowania swego poparcia dla Komorowskiego, a sześćdziesiąt procent elektoratu PSL głosowało na Kaczyńskiego.
“Zwycięzcą w głosowaniu został Kaczyński i jego partia” – podkreśla Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego – „Kaczyński zyskał ogromne korzyści, umocnił swoje przywództwo w PiS oraz zapewnił lepszą pozycję partii”, umożliwiając jej kierowanie rządem koalicyjnym po następnych wyborach.
1: EMERYTKA ZA 800 z IP: 87.207.139.* (2010-07-06 13:42)
I DOBRZE BO GŁOSOWAŁEM NA KOMORA PO WCYUBOWCOM I TERAZ JAK NIE BĘDĘ MIAŁ OBIECANE PRZEZ KOMORA PODWYŻKI RENT EMERYT CO ROKU TO PRZEBRAŁA SIĘ MIARKA PRZY NASĘPTĘPNYCH WYBORACH GŁOSUJĘ NA JARKA
2: EMERYTKA ZA 800 z IP: 87.207.139.* (2010-07-06 14:16)
GŁOSOWAŁAM NA KOMORA PO WCAUBOWCA BO OBIECAŁ NAM EMERYTOM RENCISTOM CO ROKU PODWYŻKI JEŚI NIE DA TO MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA PRZY NASTĘPNYCH WYBORACH GŁOSUJĘ NA JARKA
3: li z IP: 83.15.129.* (2010-07-06 15:03)
Nieudaczniakom zawsze coś przeszkadza. O jakości władzy świadczy jej skuteczność. Jak ktoś zakłada, że problemów żadnych miał nie będzie to pomylił się w wyborze zajęcia dla siebie.
4: abc z IP: 80.55.235.* (2010-07-06 15:41)
No tak,najpierw przeszkadał Prezydent,potem opozycja,ciekawe kiedy wyborcy będą im przeszkadzać.Tylko radość przy kasie im nie przeszkadza.
5: hossa z IP: 195.241.235.* (2010-07-06 15:53)
No i proszę , znów te watahy przeszkadzają. Dlatego właśnie Premier RP wyszedł a propozycją : wyrżnąć watahy. Inaczej , nasza Partia Przewodnia , nie będzie mogła rozwinąć skrzydeł.
6: jerzy z IP: 91.192.91.* (2010-07-06 16:20)
---abc---
Pięknie napisane.
7: Gość z IP: 87.205.164.* (2010-07-06 19:22)
Życzyłem mu by wygrał, uwazam jednak ze by sie zmarnował na stanowisku Prezydenta. Kaczyński to wielki talent do rządzenia gospodarką , drugiego takiego w Polsce nie mamy. Ekipa Tuska nic wielkiego nie zrobi , bierze pożyczki zadłuza, zwyczajnie trwa, oni nic wiecej nie potrafią.
8: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-07-06 20:05)
Wybory Prezydenckie, samorzadowe i parlamentarne sa zawsze inne, kto inny w nich startuje i inne poparcie jest.
9: wolny z IP: 78.8.53.* (2010-07-06 21:51)
PO wszystko przeszkadza, przedtem zmarły prezydent, tylko niech ktos bedzie na tyle pracowity i poczyta, ile ustaw podpisał, ile tylko zawetował i dlaczego-dla dobra nas..teraz jeszcze PO nie zabrało sie do roboty z realizacja obiecanek, a juz sieje fobię, ze PIS bedzie im przeszkadzał-co za obłuda, czy to Kaczynski teraz na pismie w wyborach potwierdził podwyzki nauczycielom , pielęgniarkom, do służb mundurowych wysyłął listy niczym w stanie wyjątkowym ..panowie do roboty nareszcie, bo bylo tak swietliscie, a teraz 2 dzien po wyborach i ekonomisci nagle sie obudzili i mowią o złej sytuacji w finansach i straszą Grecją ile to kosztowac mają obiecanki Komorowskiego..Gdzie byli w poprzednim tygodniu, gdzie rada ekonomistow doradzająca premierowi była w okresie kampanii..a co Komorowski to nie wiedział co mówi??wyborcy popatrzcie teraz jak juz 2 dzien po wyborach PO sie wykreca i szuka , gdzie znależć wroga...bo to partia agresji i cynizmu zamiast roboty, i bezprawia..nie zakonczona komisja hazardowa, ale Schetyna juz na marszałka, co za fałsz, i obłuda, jako jedna z osob zamieszanych w niewyjasnioną jeszcze aferę..czy PO nie ma innych kandydatow..to takie standardy nadal ma PO na prowadzenie polityki i rządow..
10: Pacjent się już budzi z IP: 83.218.120.* (2010-08-04 06:42)
Przestancie się kłócić,to niesamowite przecież ktoś z PiS albo z PO może na wizji wbić zęby w dowolną część ciała drugiemu.Chłopcy poco się tak wykańczacie,przecież jednych i drugich los leży w rękach lewicy,gdyby nie głosy lewicy była by równowaga między Jarkiem a Bronkiem.Jeżeli chodzi o wybory parlamentarne to lewica zdobędzie z 15 % i będziecie musieli skamleć u nóg znienawidzonej lewicy.Ale lewica to nie wyimaginowany twór,to zwykli ludzie którzy mówią wam nie,dlatego że macie w pewnym miejscu od dawna ludzi pracy i młodzież.Zobaczycie jak lewica zdejmie ten mundurek który jej tak wkładacie na grzbiet,a będą to urodzeni po 90 tym roku,dobrze wykształceni,wiedzący co to Bóg Honor Ojczyzna,to was zapędzą do roboty i rozliczą.Co to znaczy że w dobie kryzysu,jakiś facecik Bielecki,który był miernotą premierowską generujący długi z powodu złych decyzji,zarobił za 2009r 8,7 mln zł. Co tylko dla tego że faktycznie nazywa się inaczej i wszystko mu wolno jak i innym tej samej nacji w Polsce ?.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








