Legendarny producent aparatów fotograficznych w 2012 r. zbankrutował i został zmuszony do wycofania się z branży. Po restrukturyzacji spółka zajmowała się poligrafią, próbowała swoich sił także w produkcji smartfonów. We wtorek poinformowała, że 31 stycznia uruchomi własną kryptowalutę, która ma być częścią przeznaczonej dla fotografów platformy KodakOne. Platforma ma ułatwić zarządzanie prawami do zdjęć, a nowa kryptowaluta posłuży do rozliczania płatności. W ciągu dwóch dni kurs akcji Kodaka na NYSE podskoczył z 3,1 do 10,7 dol. na zakończenie czwartkowej sesji. Inwestorzy – przynajmniej chwilowo – uwierzyli w sukces.

Kodak jest w „coinach” nowicjuszem, niemniej w poprzednim wcieleniu miał styczność z zaawansowanymi technologiami. W przeciwieństwie do wielu innych firm, które chcą coś ugrać na rosnącej popularności krypotwalut i stojącej za nimi technologii blockchain. Takich jak na przykład Long Island Iced Tea. Producent napojów bezalkoholowych zmienił nazwę na Long Blockchain, czego efektem był wzrost kursu akcji w ciągu jednej sesji o 289 proc.

Na tym tle próby wejścia w nową branżę podejmowane przez polskie firmy wyglądają blado. Zarówno jeśli mierzyć je liczbą spółek, które wykazują zainteresowanie blockchainem, jak i reakcjami inwestorów. We wrześniu ub.r. uruchomienie własnej waluty ogłosiła zarządzająca portalami z grami elektronicznymi firma Macro Games. MacroCoins ma być środkiem płatniczym w branży e-sportowej i w serwisach zarządzanych przez firmę. Od ogłoszenia planów kurs akcji notowanej na NewConnect spółki spadł z 20 do 9 gr.

Lepiej wiedzie się firmie BitEvil, znanej przede wszystkim z tego, że jej udziałowcem i prezesem zarządu jest Maria Belka, córka, byłego premiera i prezesa NBP. Notowana także na NewConnect spółka poinformowała w czwartek, że jej dostępną od miesiąca kryptowalutą można już płacić w realnym świecie. Rozliczenia w EraCoinach przyjmuje warszawski cocktail-bar i jeden ze sklepów internetowych.

W piątek akcje BitEvil zdrożały o 7 proc. Spółka właśnie prowadzi nową emisję akcji, z której zamierza pozyskać 6 mln zł (taka jest obecnie jej wartość rynkowa).

„Fundusz inwestujący dotychczas głównie w spółki growe (zajmujące się grami – red.) koncentruje swoją strategię na inwestycjach w technologię blockchain, która ma szereg zastosowań we wszystkich dziedzinach życia: począwszy od sektora finansowego, poprzez przemysł, a na usługach skończywszy” – także ten czwartkowy komunikat przekazany inwestorom w czwartek przez fundusz Erne Ventures nie wzbudził wśród inwestorów entuzjazmu. Pierwszego dnia kurs nieco zyskał, ale drugiego był już niżej niż przed informacją o wejściu w nową technologię.

– Przynajmniej niektóre amerykańskie spółki zainteresowane branżą posiadają kapitał i ludzi, którzy mają pewną wiarygodność, co pozwala wierzyć inwestorom, że zrealizują zapowiadane plany. Nawet jeśli ta wiara jest na wyrost. Na naszym rynku nikt poważny, kto miałby za sobą jakieś osiągnięcia w biznesie, jeszcze nie zapowiedział wejścia w technologię blockchain. Gdyby tak było, reakcje inwestorów mogłyby być podobne jak za Atlantykiem – zwraca uwagę Paweł Biedrzycki, redaktor naczelny popularnego wśród inwestorów serwisu StrefaInwestorow.pl.

Na przykład, gdyby słowo blockchain padło z ust Adama Kicińskiego, prezesa CD Projektu. W czwartek wczesnym popołudniem firma, która jest producentem gry „Wiedźmin”, wypuściła na twitterowym profilu Cyberpunk Game krótką wiadomość: *beep*. Do zamknięcia piątkowej sesji kurs akcji podskoczył o 10 proc. Dlaczego? Cyberpunk 2077 to kolejna superprodukcja, nad którą pracuje CD Projekt. Ostatnio inwestorzy wyprzedawali akcje spółki, bo mają wątpliwości, czy prace nad nową grą idą zgodnie z harmonogramem. Pierwszy od sześciu lat tweet na profilu związanym z projektem wlał w ich serca nadzieję. Chociaż spółka nie wydała w tym temacie żadnego oficjalnego komunikatu.

Wiara akcjonariuszy Macro Games, BitEvil i Erne jest dużo mniejsza. Część inwestorów pamięta, co się stało z firmami, które na przełomie stuleci obiecywały skomercjalizować internet. Wszystko jedno, czy były to inicjatywy poważne, jak amerykańskiego portalu Yahoo!, czy takie jak produkującego buty polskiego Ariela – w ogromnej większości nie odniosły sukcesu. Dopiero kolejne pokolenie firm nauczyło się zarabiać na internecie. Tak samo może być z technologią blockchain.

– Obserwujemy, jak to wygląda na rynkach zagranicznych, ale w Polsce to na razie nie jest temat inwestycyjny. I pewnie jeszcze długo nie będzie – mówi Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds.