Antykonkurencyjne porozumienie. Zmowa cenowa. Kartel. Pojęcia te kojarzą się jednoznacznie negatywnie. Nacisk na walkę z naruszaniem konkurencji kładzie od lat Komisja Europejska, coraz aktywniejszy staje się rodzimy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dalej jednak polscy urzędnicy borykają się z demonami przeszłości w postaci nielicznych decyzji wydanych w ramach gałęzi prawa konkurencji. Jak się właśnie okazało, precedensowe rozstrzygnięcie z 2006 r. dotyczące niedozwolonego porozumienia, jakie zdaniem UOKiK zawarło kilkadziesiąt banków i które dotyczyło wysokości opłaty interchange, pozostanie w zawieszeniu. Wczoraj Sąd Najwyższy zwrócił sprawę sądowi powszechnemu w celu przeprowadzenia właściwego postępowania dowodowego.

Kluczowe wyłączenie

Artykuł 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE stanowi, że niezgodne z rynkiem wewnętrznym i zakazane są wszelkie porozumienia między przedsiębiorstwami, wszelkie decyzje związków przedsiębiorstw i wszelkie uzgodnione praktyki, których celem lub skutkiem jest zapobieżenie, ograniczenie lub zakłócenie konkurencji. Przykładem może tu być choćby wspólne ustalenie ceny produktu.

Za takie nielegalne porozumienie można by uznać uzgodnienie przez kilkadziesiąt banków wysokości opłat interchange. Ale art. 101 ma także ust. 3. Stanowi on, że postanowienia ust. 1 mogą zostać uznane za niemające zastosowania do porozumień, które przyczyniają się do polepszenia produkcji lub dystrybucji produktów bądź do popierania postępu technicznego lub gospodarczego, przy zastrzeżeniu dla użytkowników słusznej części zysku, który z tego wynika. Jest to tzw. wyłączenie indywidualne. I właśnie o to chodzi w całym sporze – czy z takimi mamy do czynienia w przypadku polskich banków ws. interchange.

– Wydaje się, że prezes UOKiK przeczytał ust. 1 art. 101 traktatu, ale już przed wydaniem decyzji nie zapoznał się z ust. 3 – przekonywał przed SN radca prawny prof. Sławomir Dudzik, pełnomocnik 10 banków.

Harmonogram wydarzeń

Harmonogram wydarzeń

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zarówno on, jak i reprezentanci pozostałych przedsiębiorców zwracali uwagę, że na banki zastawiono proceduralną pułapkę. Po pierwsze, z uwagi na potrzebę ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa znaczna część decyzji wydanej przez prezesa urzędu była utajniona. Bankowcy nie wiedzieli więc tak naprawdę, przed czym się bronią.

Po drugie, na etapie postępowania przed sądami powszechnymi przytłaczająca większość wniosków dowodowych była oddalana jako prowadzące jedynie do przedłużenia postępowania.

SN podzielił ten argument. I wyjaśnił, że nie można wydać decyzji obciążającej banki wysokimi karami bez zachowania najwyższej staranności. Na nią zaś musi składać się też dogłębna analiza składanych wniosków.

Brak dobrego wyjścia

Efekt? Trwająca od 11 lat sprawa jeszcze trochę potrwa.

Nie dziwi to adwokata Dominika Jędrzejki, partnera w kancelarii Kaszubiak Jędrzejko Adwokaci, autora bloga NieuczciwePraktykiRynkowe.pl. – Mamy do czynienia z systemowym problemem. Pierwsza instancja, czyli Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jest małym, wyspecjalizowanym sądem. Przez wiele lat był zakorkowany przez obowiązek decydowania o tym, czy dana klauzula umowna ma niedozwolony charakter – wyjaśnia. To się zmieniło od kwietnia 2016 r. Dziś w sprawach dotyczących niedozwolonych klauzul umownych decyduje prezes UOKiK.

– Przestrzegam też przed krytykowaniem sądów powszechnych za niedokładne przeprowadzenie postępowania dowodowego. Oczywiście zawsze należy to czynić starannie – i tak rozumiem wyrok SN. Ale gdyby chcieć przeprowadzić pełne postępowanie dowodowe, wraz z dowodami osobowymi, mogłoby się okazać, że dopiero teraz zapadałby wyrok w pierwszej instancji – mówi mec. Jędrzejko.

Z orzeczenia SN niezadowolone mogą być głównie sieci handlowe. To ich reprezentanci ponad dekadę temu zawiadomili urzędników o nieprawidłowościach. Uzgodnienie stawki interchange wpływało bowiem na to, że odprowadzali większą dolę bankom. Stąd tak popularne niegdyś kartki w sklepach: „Płatność kartą od 10/20 zł”. Przed wyrokiem SN niektórzy zapowiadali, że jeśli sprawa wreszcie się skończy, czołowi sprzedawcy w kraju zaczną pozywać banki o odszkodowania. Będą na to musieli jeszcze zaczekać.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 25 października 2017 r., sygn. akt III SK 38/16.