● Jakie są pana prognozy na ten rok dla polskiego rynku komórkowego?

- To trudny rok. Czasy, gdy przychody rosły o 7-10 proc., minęły. Musimy się zmierzyć z utratą części przychodów spowodowaną narzuconymi przez regulatora niskimi stawkami za kończenie połączeń w sieciach komórkowych (MTR). Jest kryzys i nasi klienci także go odczuwają. Jest też wojna cenowa. Play mógł ją zacząć, bo dzięki decyzjom regulatora ma wyższe MTR niż my, a ta asymetria jest najwyższa w Europie. Nie oczekuję wzrostu liczby kart SIM. Rynek jest nasycony. Oczywiście, któryś z operatorów może zdecydować się na rozdanie pewnej liczby kart SIM i wtedy ich liczba wzrośnie. Wzrostu można oczekiwać na rynku bezprzewodowego internetu oraz usług M2M (połączenia między dwoma urządzeniami - przyp. GP). Dlatego sądzę, że nasze przychody będą stabilne.

WYNIKI PTC

W 2008 roku PTC miała 7,9 mld zł przychodów (wzrost o 6,7 proc.). Zysk operacyjny powiększony o amortyzację wzrósł o 12,2 proc., do blisko 2,75 mld zł. W końcu ubiegłego roku firma obsługiwała blisko 13,3 mln kart SIM.

● A co z kosztami?

- Słaby złoty sprawia, że koszt zakupu telefonów wzrósł o 30-40 proc. Nie wykluczam, że efektem będzie odejście od subsydiowania telefonów na rzecz tańszych ofert abonamentowych bez telefonów. Słaby złoty wpływa również na ceny sprzętu do budowy sieci. Zwłaszcza teraz musimy stanowczo negocjować najkorzystniejsze dla nas umowy z obecnymi i nowymi dostawcami oraz weryfikować inwestycyjne i operacyjne koszty działalności. W złotych nasze tegoroczne inwestycje nie będą mniejsze, licząc w euro spadną o 30 proc. Kupimy więc mniej sprzętu. To oraz kryzys sprawia, że operatorzy mogą zacząć współpracować ze sobą i dzielić się siecią. W obecnych warunkach wydaje się to koniecznością.

● Czy w Polsce może dojść do takiej sytuacji, jak w Austrii, gdzie jeden z dużych graczy przejął tego czwartego, który wywoływał wojny cenowe?

- Kupno wywołującego wojny cenowe nie musi poprawić sytuacji pozostałych graczy. Nigdy nie dostaliśmy oferty kupienia P4. Jeśli ją dostaniemy, przeprowadzimy szczegółowe badania, sprawdzimy jakość klientów i podejmiemy decyzję.

● Wirtualni operatorzy (MVNO) nie rozwinęli skrzydeł. Czy MVNO znikną z rynku?

- Nasze podejście do MVNO się nie zmienia. Bardzo ważne jest, by nasi partnerzy mogli działać w wybranych przez siebie niszach rynkowych i odnosili sukces. Na rynku MVNO przetrwają ci, którzy mają pomysł na działalność i sprzedaż usług.