● W ostatnich latach BOŚ przechodził duże zmiany, od ścisłej współpracy z zagranicznym inwestorem po renacjonalizację, co odbiło się na pozycji rynkowej banku. Jakie wyzwania stoją przed bankiem?

- Jest wiele rzeczy, które chcemy poprawić, wszystkie sprowadzają się do tego, by bank był efektywny i przynosił satysfakcję akcjonariuszom. Dla naszych udziałowców najistotniejszy jest wzrost wartości akcji banku. Chciałbym podkreślić, że dalej chcemy robić to, co udaje nam się dobrze, działać w sektorach, w których mamy duże udziały w rynku. Mam na myśli między innymi finansowanie przedsięwzięć związanych z ochroną środowiska i obsługę jednostek samorządu terytorialnego. Chcemy jednak, by efektywność z tego typu działalności była wyższa niż do tej pory. Z drugiej strony postawiliśmy sobie za zadanie zdecydowaną poprawę efektywności sprzedaży w obszarze detalicznym. Mamy odpowiednią sieć, dobrych ludzi, ale moim zdaniem ponoszone przez nas koszty są niewspółmierne do osiąganych efektów.

● Co więc planujecie zmienić?

- W obszarze detalicznym dużą rolę przywiązujemy do zmiany wizerunku banku, tak by BOŚ kojarzył się z dobrą ofertą dla klienta indywidualnego. Musimy być bardziej aktywni w rywalizacji z innymi instytucjami, bo rynek jest coraz bardziej konkurencyjny. Stąd nasza ostatnia kampania promocyjna: Lokaty Na Dzień Dobry - z jednej strony służy ona właśnie zmianie wizerunku banku i pozyskaniu nowych klientów, a z drugiej oczekujemy, iż przy tej okazji zaktywizują się nasi sprzedawcy, którzy mają za zadanie zainteresować klienta innymi produktami oferowanymi przez BOŚ. Nie zamierzamy poprzestać na jednym nowym produkcie. Pracujemy już nad nowym rodzajem konta osobistego. Będzie ono wyposażone w pakiet usług niespotykanych dotychczas na rynku. Z kontem wiążemy nadzieje, że będzie motorem napędowym banku na najbliższe lata. Modyfikujemy kredyt hipoteczny. Jego atutem będzie między innymi nawet trzyletnia prolongata w spłacie kapitału. Pojawią się też inne ciekawe rozwiązania dla kupujących mieszkania na kredyt.

● Liczy pan, że bardziej proklienckie nastawienie pozwoli wam przesunąć się w górę bankowych rankingów?

- Chcemy, by za trzy lata BOŚ był dwa razy większym bankiem. Myślę o podwojeniu sumy bilansowej, ale także o dwukrotnym zwiększeniu obecnej wartości banku. To wszystko wiąże się z koniecznością nawet potrojenia udziałów banku w niektórych obszarach rynku - przede wszystkim po stronie detalicznej. Jeśli mówimy o zamiarach zdobycia 100 tys. nowych rachunków osobistych, to z jednej strony wydaje się to dużym wyzwaniem, z drugiej jednak, jeśli te liczby przeliczymy na oddziały i sprzedawców banku, to nie są one już tak oszałamiające. Mówiąc o poprawie efektywności, chcemy doprowadzić BOŚ do średnich rynkowych, tak by bank nie odbiegał np. poziomem zwrotu na kapitale (RoE) od innych banków. Co znaczy, że za 2-3 lata musimy mieć ten wskaźnik na poziomie ok. 15 proc. Uważam bowiem, że z powodu spowolnienia polskiej gospodarki RoE powyżej 20 proc. będzie raczej nieosiągalne w 2009 roku dla większości banków.