Zdaniem Bernatowicza, który był gościem studia „Dziennika Gazety Prawnej” podczas kongresu I Narodowego Kongresu „Nauka dla biznesu”, słynna deregulacja powinna dotyczyć także obszaru współpracy nauki z biznesem.

- Raz, że potrzebujemy prostszych przepisów, a dwa, na co skarżą się przedsiębiorcy, przepisy są dzisiaj nieostre, pozostawiają dużą uznaniowość po stronie urzędników. A skutkuje to tym, że w tych samych stanach faktycznych urzędnicy, w różnych miejscach w Polsce, potrafią podjąć inne decyzje, co na koniec dnia może kończyć się tym, że trzeba będzie po kontroli oddać środki albo wręcz otrzyma się karę – wskazał Berantowicz. Nie jest to sytuacja pozwalająca na spokojne myślenie o współpracy.

Urzędy skarbowe odmawiają interpretacji

Przy tych nieostrych przepisach, jak zauważył, urzędy skarbowe odmawiają interpretacji tym przedsiębiorcom, którzy chcieliby bezpiecznie poprowadzić proces implementacji rozwiązań naukowych do biznesu.

- Drugi problem jest taki, że te światy naukowe i biznesowe często funkcjonują równolegle i rzadko ich ścieżki się przecinają. Nad tym powinniśmy szczególnie popracować – dodał. Choć zapewne nie będzie to łatwe.

Jasne zasady, szybsze rozwiązania

Co konkretnie powinno się zmienić, żeby drogi nauki i biznesu częściej się krzyżowały? Zdaniem Łukasza Bernatowicza, prezesa Związku Pracodawców BCC, powinny zostać ustalone jasne zasady pozyskiwania środków na wspólne projekty badawczo-biznesowe. Warto było by także ustalić, by wśród priorytetów wyznaczonych dla ośrodków naukowych poza m.in. liczbą publikacji naukowych, znalazła się również liczba patentów czy zakończonej sukcesem współpracy z biznesem.