Po kadrowej czystce dokonanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości pod znakiem zapytania stoją plany na przyszły rok.
Inwestycje to oczko w głowie wicepremiera Mateusza Morawieckiego – zwiększenie stopy nakładów na środki trwałe z obecnych 20 proc. do 25 proc. PKB w 2020 r. jest jednym z głównych celów jego Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Na razie sprawy idą w przeciwnym kierunku. Pierwsza połowa 2016 r. przyniosła spadek inwestycji. W I kwartale były o 1,8 proc. niższe niż rok wcześniej, w II kwartale już o 4,9 proc. W relacji do PKB nakłady brutto na środki trwałe między kwietniem i czerwcem wyniosły 16,7 proc. i był to najgorszy pod tym względem wynik w II kwartale od dekady. Analiza danych pokazuje, że spadek wynika przede wszystkim z ograniczenia inwestycji przez sektor publiczny i państwowe przedsiębiorstwa. Według danych NBP jedyną grupą firm, które inwestują więcej niż przed rokiem, są przedsiębiorstwa kontrolowane przez kapitał zagraniczny. – Wszystko wskazuje na to, że inwestycje w sektorze prywatnym osiągnęły w II kwartale dołek i teraz sytuacja będzie się stopniowo poprawiać. W sektorze publicznym zwrot powinien nastąpić w tym kwartale. Podobnie będzie zapewne w państwowych firmach – ocenia Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Reklama
Eksperci są zgodni, że główną przyczyną zastoju w inwestycjach jest przede wszystkim opóźnienie w wydatkowaniu środków unijnych z nowej perspektywy i niepewność związana z Brexitem. Wpływ obydwu czynników w kolejnych kwartałach powinien maleć, stąd oczekiwanie poprawy. W inwestycjach w sektorze publicznym częściowej, bo tu dochodzi jeszcze jeden element: wymiana kadr dokonana na przełomie 2015 i 2016 r. – W takiej sytuacji pewien zastój w inwestycjach jest naturalny – mówi Rafał Benecki.

Reklama
Ankieta przeprowadzona przez DGP wśród największych przedsiębiorstw kontrolowanych przez Skarb Państwa pokazuje, że problem z inwestycjami dotyczy przede wszystkich przyszłego roku i wynika z wciąż nieistniejących nowych strategii rozwoju. Taka sytuacja dotyczy na przykład PKN Orlen, Lotosu czy Energi.
Z naszych obliczeń wynika, że państwowe firmy, mieszczące się w setce największych krajowych przedsiębiorstw, zainwestowały w 2015 r. około 35 mld zł. Wydatki inwestycyjne wszystkich działających w Polsce firm to 150 mld zł. W 2016 r. wartość inwestycji w państwowych firmach się nie zmieni. Wprawdzie dane NBP sugerują, że jednym z sektorów odpowiedzialnych za spowolnienie inwestycji jest energetyka, bo jej możliwości finansowe ogranicza zaangażowanie w ratowanie górnictwa, to informacje zebrane od firm dotyczące I półrocza tego nie potwierdzają. PGE, największa firma w branży i zarazem największy inwestor w kraju, w I półroczu wydało na inwestycje 3,7 mld zł, o 11 proc. więcej niż przed rokiem. Z szacunków analityków wynika jednak, że spółka, której głównym projektem jest rozbudowa Elektrowni Opole, do końca grudnia wyda ok. 9 mld zł, kilkaset milionów mniej niż rok wcześniej.
O obniżeniu w tym roku inwestycji – z 1,5 mld do 800 mln zł – mówią Polskie Sieci Elektroenergetyczne. – Większość firm energetycznych szczyt inwestycji związany z rozbudową mocy wytwórczych będzie miała w tym roku. W kolejnych latach, jeśli nie pojawią się nowe projekty, wydatki na ten cel będą maleć – mówi Robert Maj, analityk Haitong Banku.
Przyszłość nowych projektów, takich jak wyceniana na przynajmniej 5,5 mld zł budowa bloku węglowego w Ostrołęce, którą realizować mają wspólnie Energa i Enea, wciąż nie jest jasna. Tak samo jak planowanej przez Lotos i Grupę Azoty budowy zakładu petrochemicznego o wartości 12 mld zł. Ten projekt w zeszłym roku został zamrożony. Paweł Olechnowicz, były prezes firmy, zamierzał wpisać go do strategii na najbliższe lata. Decyzji nowego zarządu w tej sprawie jeszcze nie ma.