Trudniej będzie oczyścić alkohol niespożywczy i sprzedać go bez akcyzy na bazarze.
Ministerstwo Finansów przygotowało pakiet spirytusowy. Cel: walka z obrotem alkoholem skażonym, niebezpiecznym dla zdrowia i dla budżetu. Nadużycie polega na tym, że wykorzystywano unijną zasadę, według której alkohol całkowicie skażony jest zwolniony z akcyzy. Z tym że unijna wykładnia tej zasady różniła się od tej stosowanej przez producentów i importerów, potwierdzonej na dodatek wyrokami polskich sądów.
Reklama

Reklama
Intencją UE było zwolnienie dla etanolu skażonego metodą stosowaną we wszystkich państwach UE oraz – dodatkowo – według innych procedur dopuszczonych przez konkretne państwo, ale tylko na jego terytorium. W polskiej ustawie znalazł się jednak zapis, według którego wystarczyło, by sposób skażenia był stosowany przez dowolne państwo UE. To otworzyło drogę do nieprawidłowości. MF zaczęło odnotowywać zwiększony obrót alkoholem skażonym metodą węgierską, czyli z zastosowaniem substancji, które w prosty sposób dają się wytrącić z etanolu. Taki alkohol najczęściej trafia do Polski pod postacią płynu do spryskiwaczy albo podpałki do grilla. Po przerobieniu na alkohol konsumpcyjny (spożywczy) trafia m.in. na targowiska.
– Największy wzrost importu alkoholu z Węgier miał miejsce w 2014 r. Wówczas zwiększył się on z 1 mln do 11 mln litrów. Szacuje się, że w tym roku wyniesie 15–20 mln litrów. Większa część z tego trafia na nielegalny rynek – komentuje Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Z kolei Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w raporcie na temat szarej strefy zwraca uwagę, że jej rozwój, a co za tym idzie import na jej potrzeby to konsekwencja podwyżek akcyzy. Ostatnia miała miejsce właśnie z początkiem 2014 r. Wówczas wzrosła ona o 15 proc., do 5704 zł, od 1 hl 100-proc. alkoholu etylowego zawartego w gotowym wyrobie. To automatycznie przełożyło się na około dwuzłotową podwyżkę ceny półlitrowej butelki wódki. EY szacuje, że z powodu szarej strefy polski budżet traci 1,6 mld – 3 mld zł rocznie.
W projekcie nowelizacji ustawy zapisano więc unijną zasadę dosłownie. Z akcyzy będzie zwolniony produkt wytwarzany w Polsce, który został skażony uniwersalnymi sposobami stosowanymi w Unii, ewentualnie według polskiej procedury. Podobny zapis będzie obowiązywał w przypadku towaru z importu, a także przy dostawie wewnątrzwspólnotowej. Z tym że dodatkowo poza polskimi procedurami będą honorowane także te stosowane w kraju skażenia (a więc będzie można wciąż sprowadzać zanieczyszony spirytus z Węgier).
Dlatego wprowadzono dodatkowe uszczelnienie. Firmy, które sprowadzają skażony alkohol z innych krajów UE, będą miały obowiązek zarejestrowania się jako podatnik akcyzy. Obecnie nie ma takiego wymogu, przez co monitorowanie obrotu jest utrudnione. Według MF w Polsce działa 35 takich firm. To więcej niż krajowych producentów skażonego etanolu, których MF doliczyło się 30. Przedsiębiorca zajmujący się sprowadzaniem takiego towaru będzie też musiał zgłaszać do naczelnika urzędu celnego planowany zakup. Ma to wzmocnić nadzór nad tą częścią rynku.
Zdaniem producentów kroki podjęte przez resort są słuszne, ale niewystarczające, by rozprawić się z nielegalnym rynkiem. Nie wiadomo bowiem, czy spirytus sprowadzany z zagranicy pod innym kodem, czyli nie jako skażony, a w postaci płynu dezynfekującego czy rozpuszczalnika, też będzie podlegał tym przepisom. – To nie jest jasne. Dlatego może się okazać, że mimo podjętych działań i tak do kraju będzie napływał alkohol łatwy do odkażenia – komentuje Leszek Wiwała.
Dlatego zdaniem branży lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie jednolitego systemu meldunkowego. W praktyce oznaczałoby to wskazanie jednego organu, do którego trafiałyby wszystkie informacje na temat ujawnionych nielegalnych butelek z alkoholem, banderol i etykiet. To pozwoliłoby lepiej oszacować szarą strefę i walczyć z nią.
– Do tego część kwoty z akcyzy od wyrobów spirytusowych mogłaby być przekazywana co roku służbom przeznaczonym do walki z szarą strefą. Pieniądze szłyby na doposażenie i nagrody dla tych, którzy są najbardziej zaangażowani – dodaje Leszek Wiwała. Wpływy z podatku akcyzowego od wyrobów spirytusowych wynoszą ponad 7 mld zł. Przedstawiciele resortu finansów deklarują jednak, że celem zmian jest uporządkowanie rynku i ukrócenie nieprawidłowości, a cel fiskalny jest drugorzędny. Rzeczywiście, według projektu ustawy nie przyniesie ona korzyści budżetowi, choć spirytus to trzecie co do wielkości źródło dochodów z akcyzy.
11,41 zł akcyza w półlitrowej butelce 40-proc. alkoholu
3,2 l wyrobów spirytusowych w przeliczeniu na 100-proc. alkohol pijemy rocznie
118 mln l napojów spirytusowych sprzedano w 2015 r.