Ekonomiści próbują rozwikłać zagadkę spadku inwestycji w II kwartale. Winni? Między innymi strach przed spowolnieniem i fiskusem.
Według GUS wydatki na inwestycje zmalały o 4,9 proc. w porównaniu z II kwartałem 2015 r. Gdyby nie duży wzrost eksportu i stabilna dynamika konsumpcji, nie udałoby się utrzymać wzrostu PKB na poziomie 3,1 proc. Nic dziwnego, że raport GUS zaskoczył ekspertów. Pierwsze wytłumaczenie to ciągły zastój w inwestycjach publicznych, zwłaszcza tych, które mogłyby być współfinansowane ze środków UE.
Widać to choćby w poziomie wydatków samorządów. W ciągu dwóch kwartałów przeznaczyły one na inwestycje prawie 5 mld zł. Rok temu było to 10,8 mld zł, choć w tym samym czasie samorządy zwiększyły swoją nadwyżkę o połowę (rok temu po dwóch kwartałach wynosiła ona 10,5 mld zł, w tym – 16,6 mld zł). Polska gospodarka jest na etapie przejściowym, w którym poprzednia perspektywa finansowa UE wygasła, a nowa jeszcze nie ruszyła. I tak tłumaczy to rząd, licząc, że w II połowie roku wydatki współfinansowane z UE wyraźnie przyspieszą.