statystyki

Szahaj: Globalizacja jako wymówka

autor: Andrzej Szahaj05.08.2016, 09:12; Aktualizacja: 05.08.2016, 09:12
Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznej

Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznejźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Po opublikowaniu krytycznych książek o współczesnym kapitalizmie („Kapitalizm drobnego druku”, „Inny kapitalizm jest możliwy”) spotykam się z czytelnikami, głównie z kręgów akademickich. Na ogół akceptują oni moje stanowisko. Ale nie wszyscy.

Niektórzy, choć przyjmują moje diagnozy pogarszającej się sytuacji w Polsce i na świecie, to szukają jej przyczyn nie w interesach poszczególnych klas społecznych oraz błędnej doktrynie (neoliberalizmie) – jak ja to czynię, lecz w czynnikach ogólnych. Na które, jak twierdzą, nie mamy żadnego wpływu. Głównie w globalizacji. To ona ma odpowiadać za postępującą degrengoladę kapitalizmu, w tym i za proces schodzenia na dno, jeśli chodzi zarówno o płace pracowników, jak i warunki ich pracy (bo gdzieś na świecie zawsze znajdzie się ktoś, kto wykona daną pracę taniej).

Mają sporo racji. Sam zresztą o tym pisałem. Mam jednak wrażenie, że czasami traktują globalizację jako wygodną wymówkę dla braku empatii i solidarności, a także dla nieudolności państwa i niewydolności demokracji. Rzecz w tym, że choć globalizacja działa faktycznie w sposób, o którym powyżej była mowa, to jednak nie można całej winy za powstanie śmieciowego kapitalizmu (czyli kapitalizmu śmieciowej pracy i śmieciowej płacy za ciężką harówkę) zrzucać tylko na nią.

Globalizacja stała się ideologicznym zawołaniem mającym ukryć przyzwolenie dla bezwzględnego wyzysku i narastania nierówności społecznych – który to proces nie ma precedensu w dziejach nowoczesnego Zachodu – w imię interesów grup i klas, które same mając się świetnie, muszą przekonać innych, że wina nie leży po ich, wygranych, stronie. Po prostu tak się jakoś dzieje, w sposób, na który nikt nie ma wpływu, że jedni zasłużenie wygrywają, a inni równie zasłużenie przegrywają. (Ciekawe, że ci sami zawsze wygrywają i ci sami przegrywają). W tej perspektywie procesy globalizacji mające de facto charakter procesów społecznych są naturalizowane i traktowane jak procesy o charakterze przyrodniczym, na które nikt nie może mieć wpływu, tak jak nie ma się wpływu na zmienność pór roku. Tymczasem globalizacja jest wynikiem decyzji o charakterze ekonomicznym oraz politycznym, jak np. decyzji o uwolnieniu przepływu kapitałów oraz towarów, przy jednoczesnym powstrzymaniu się od wprowadzenia ponadnarodowych regulacji dotyczących warunków pracy i płacy.

Wszystko to powoduje, że jak zwykle są wygrani i przegrani. To ci pierwsi (wielkie korporacje, banki, fundusze inwestycyjne) mają wpływ na działania państw (a raczej na ich brak). A przecież te ostatnie mogłyby być ważnym graczem na polu ekonomii i polityki, gdyby tylko chciały. Wieści o ich śmierci są zdecydowanie przesadzone. A pojawiają się po to, aby ideologicznie uzasadnić niesprawiedliwy rozdział korzyści i kosztów globalizacji oraz usprawiedliwić rządzących z tego, że nic z tymi problemami nie robią. Kłopot w tym, że już od dawna są one w rękach tych, którzy uznają ideologię neoliberalną za Prawdę Ostateczną (tak jak to było z polską klasą polityczną przez ostatnie 27 lat). Dlatego państwa w ostateczności służą tym, którzy na globalizacji wygrywają. Wielkiemu biznesowi. Trudno się zatem dziwić, że w tej sytuacji rozpowszechnia się przekonanie, iż nie można na nie liczyć. I autorytet państw spada.


Pozostało 54% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane