Po ogłoszeniu projektu ustawy repolonizacja banków może kosztować Skarb Państwa drożej.
We wtorek warszawska giełda była najsilniejszym parkietem na świecie. Na sesji, na której większość rynków akcji zniżkowała, indeks WIG zyskał 1,75 proc. W górę wystrzeliły kursy akcji banków, które mają w portfelach znaczący udział kredytów walutowych. Notowanie Getin Noble Banku (GNB) podskoczyło o 23 proc., Banku Millennium poszło w górę o 16 proc., mBank zyskał 12 proc., PKO BP – 11 proc., a BZ WBK – 6,5 proc. Tak rynek zareagował na przedstawioną przez Kancelarię Prezydenta propozycję rozwiązania problemu kredytów frankowych, która zgodnie z zawartymi w niej wyliczeniami ma oznaczać dla instytucji finansowych bezpośrednie koszty w wysokości 4 mld zł. Tyle banki będą musiały przeznaczyć na zwrot klientom niesłusznie naliczonych spreadów walutowych. Według pierwszego projektu tzw. ustawy antyfrankowej, którą prezydent przedstawił w styczniu tego roku, banki mogły ponieść straty w wysokości 67 mld zł, a sam zwrot spreadów miał je kosztować 15,2 mld zł. Stąd euforyczna reakcja rynku.
– Inwestorzy uznali, że koszty rozwiązania problemu kredytów walutowych ograniczą się do zwrotu spreadów – ocenia Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.