Szykuje się wojna o układ zbiorowy. Związkowcy są gotowi zrezygnować z czternastek. Jeśli fundusz płac się nie zmniejszy
W porozumieniu z kwietnia 2016 r. poprzedzającym powstanie Polskiej Grupy Górniczej czytamy, że strony deklarują, iż „w trybie natychmiastowym przystąpią do negocjacji nowego zbiorowego układu pracy”. Ten ma wejść w życie najpóźniej 1 stycznia 2018 r. Dodatkowo w porozumieniu zarząd i związki zawodowe zadeklarowały, że będą współpracować w zakresie zawarcia porozumienia upraszczającego i ujednolicającego system wynagrodzeń w firmie. Wydaje się jednak, że na deklaracjach na razie się zakończy, choć od podpisania porozumienia minęło już 3,5 miesiąca.
– Niebawem rozpoczną się negocjacje dotyczące nowego układu zbiorowego – zapewnia nas Tomasz Głogowski, rzecznik PGG. Tyle że w Kompanii Węglowej, na bazie której PGG powstała, takiego układu zbiorowego nie udało się wynegocjować przez cały czas istnienia tej firmy, czyli 13 lat.
– Związkowcom to jest na rękę, przecież to jasne, że nie dadzą sobie nic zabrać – mówi jeden z naszych rozmówców.
Reklama
Na razie w PGG w ramach oszczędności zawieszona została czternasta pensja na ten i przyszły rok. Zdecydowano też o tym, że załoga firmy zmniejszy się o prawie 4 tys. osób (obecne zatrudnienie to ok. 32 tys. ludzi, chęć skorzystania z programu dobrowolnych odejść wyraziło ok. 4,7 tys. zatrudnionych w PGG). Od 1 lipca 11 kopalń dawnej Kompanii Węglowej połączono w pięć – pozwoli to m.in. na lepsze wykorzystanie infrastruktury sąsiadujących ze sobą zakładów i na przekazanie zbędnego majątku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (tam trafi m.in. większość majątku dawnej kopalni Pokój, która jest obecnie częścią kopalni Ruda powstałej z połączenia Pokoju, Bielszowic i Halemby-Wirek).
Te wszystkie działania oraz dokapitalizowanie w wysokości 1,8 mld zł (po 500 mln zł PGE, Energa i PGNiG Termika, 300 mln zł Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw) oraz zrolowanie zadłużenia (spłata części nawet za 10 lat plus konwersja na udziały długu wobec Węglokoksu) mogą się okazać niewystarczające, by Polska Grupa Górnicza mogła działać dalej. Dlatego spółka będzie szukać dalszego cięcia wydatków – a koszty pracownicze stanowią prawie połowę wszystkich kosztów firm węglowych.

Reklama
– Oszczędzanie na pracownikach to droga donikąd – ostrzega Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce. – Na pewno będziemy dążyć do tego, by uprościć system wynagrodzeń, bo górnicy mają dość słuchania od reszty Polski, jakie to czternastki, piętnastki i inne siedemnastki mają. Ale warunek tych rozmów jest jeden. Fundusz płac nie może być mniejszy. Może być za to większy – dodaje.
Fundusz płac to pula wynagrodzeń (z reguły roczna), którą dzieli się przez liczbę zatrudnionych w firmie. Określa zarówno stawki zasadnicze, jak i dodatkowe świadczenia.
Dla porównania: w PGG na dwa lata zawieszone zostały tylko czternastki, z kolei w Jastrzębskiej Spółce Węglowej na trzy lata (2016–2018) zawieszone zostały oprócz czternastek deputaty węglowe, obcięto też wysokość barbórki (premia z okazji Dnia Górnika).
Resort energii nadzorujący sektor węglowy stale podaje JSW jako przykład odpowiedzialności społecznej.
– Tam była inna sytuacja, banki szantażowały firmę. Związki zgodziły się na wiele, a załoga mało ich nie zjadła. W PGG nie ma takich potrzeb. Poza tym nie mamy jeszcze propozycji zarządu dotyczących układu zbiorowego – dodaje Czerkawski.
PGG jest jednak w resorcie energii na cenzurowanym. Zarząd poprzedniczki PGG, czyli Kompanii Węglowej, nie uzyskał na razie skwitowania za 2015 r. (podjęcie uchwały odłożono w czasie). Z naszych informacji wynika, że jednym z powodów była sprzedaż węgla ze zwałów poniżej kosztów wydobycia (na co ówczesny właściciel dawał zielone światło), co jeszcze bardziej pogorszyło i tak złą sytuację na krajowym rynku czarnego złota.
Zarząd Kompanii nie jest jednak jedynym bez absolutorium za ubiegły rok. Skwitowania nie dostały też poprzednie zarządy spółek energetycznych – Tauron oraz PGNiG (kość niezgody to ich wspólny blok gazowo-parowy budowany w Stalowej Woli, który – delikatnie mówiąc – nie jest najbardziej trafioną inwestycją), a także były zarząd KGHM.
– W przypadku tego ostatniego powodem było wydanie ok. 250 mln zł na usługi doradcze dotyczące kopalni Sierra Gorda w Chile – mówi nam osoba znająca sprawę.
Kopalnia Sierra Gorda została otwarta w 2014 r. Jej budowa pochłonęła ok. 4,2 mld dol. KGHM przejął ją już w trakcie budowy, kupując kanadyjską Quadrę za blisko 10 mld zł (Quadra rozpoczęła inwestycję wraz z Japończykami z Sumitomo, którzy są mniejszościowym udziałowcem w Sierra Gorda).