Wyniki inwestycyjne funduszy emerytalnych są słabsze niż tempo, w jakim waloryzowane są pieniądze ubezpieczonych zgromadzone w ZUS. Jednocześnie OFE należą do najefektywniej działających funduszy na naszym rynku.
Wprowadzone przed dwoma laty zmiany w systemie wprowadziły dobrowolność oszczędzania w OFE: 16,5 mln członków funduszy emerytalnych decydowało, czy chce, by 2,92 proc. ich wynagrodzenia brutto w dalszym ciągu przekazywane było na rachunki w OFE, czy też wolałoby, żeby całość składki odprowadzanej w ramach II filaru emerytalnego, w wysokości 7,3 proc. wynagrodzenia brutto, księgowana była na subkoncie w ZUS. Na pozostanie w OFE zdecydowało się 2,5 mln ubezpieczonych. Teraz – dokładnie do 31 lipca – jest szansa, żeby zmienić zdanie: albo całkowicie wycofać się z OFE, albo wrócić do funduszy z niemal 3 proc. naszego wynagrodzenia. Możemy też nic nie robić i pozostać przy naszym wcześniejszym wyborze. Kolejne okienko transferowe otworzy się za cztery lata. Z jednym zastrzeżeniem – minister Mateusz Morawiecki zapowiedział tydzień temu zmiany w systemie emerytalnym, z których wynika, że z końcem 2017 r. OFE znikną z rynku i po przekształceniu w fundusze akcji staną się częścią dobrowolnego III filaru systemu emerytalnego. Można przyjąć, że w takim scenariuszu całość składki odprowadzana w ramach II filaru będzie trafiała do ZUS, bez możliwości wyboru ze strony ubezpieczonego.
Kto daje więcej zarobić: ZUS czy OFE?