Banki i firmy pożyczkowe interpretują nowe przepisy na swoją korzyść i nadal nie udzielają odpowiedzi na reklamacje w ciągu miesiąca. Rzecznik finansowy zapowiada: jeśli biznes szybko nie zmieni praktyki, posypią się kary.
Obowiązująca od października 2015 r. ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o rzeczniku finansowym (Dz.U. z 2015 r., poz. 1348) nakłada drakońskie sankcje na firmy, które nie rozpatrzą skarg klientów w 30-dniowym terminie (w szczególnie skomplikowanych przypadkach może on zostać wydłużony do 60 dni). Otóż każda reklamacja nierozpatrzona w wyznaczonym czasie – zgodnie z art. 8 ustawy – jest uznawana za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta.
Przykład: klient skarży się do banku, że bankomat wypłacił mu 400 zł zamiast 500 zł, w związku z czym żąda zwrotu 100 zł. Przedsiębiorca nie udziela żadnej odpowiedzi przez 30 dni. Oznacza to, że musi wypłacić środki skarżącemu. Przyjmuje się bowiem fikcję, że uznał reklamację. Ale można wskazać też przykład dalej idący: posiadacz rachunku bankowego, mający na nim kwoty rzędu kilkuset złotych, składa reklamację, w której żąda dopisania do salda kwoty 100 tys. zł. Bank przekracza ustawowy termin na odpowiedź i znów – zgodnie z art. 8 ustawy – niezależnie od absurdalności żądania, reklamację formalnie uznał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.