Wiele propozycji, ale na razie mało konkretów. Tak się prezentuje plan głębokich zmian, który ma być największym gospodarczym sukcesem obecnego rządu. Eksperci powtarzają jak mantrę: za wcześnie na bicie braw
Ponad 100 rozwiązań dla firm, głównie tych najmniejszych. Tak swój plan – w praktyce prezentację w PowerPoincie i kilka stron uzasadnienia – reklamuje wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Jak dotąd znamy zaledwie kilkanaście konkretów. Obejmą one przede wszystkim zmiany w zbyt skomplikowanej dla przedsiębiorców procedurze administracyjnej oraz nieprzystających do coraz bardziej cyfrowej rzeczywistości regulacjach prawa pracy.
Postanowiliśmy część przedstawionych propozycji poddać krytycznej analizie. Efekt? Przede wszystkim to, co ładnie wygląda na slajdach, niekoniecznie da się równie dobrze przenieść do treści ustaw. Najważniejsze więc będą szczegóły, a tych nie ma. Jednocześnie jednak przedstawiciele biznesu są dość zgodni co do tego, że jeśli wszystko pójdzie po myśli Morawieckiego, doczekamy się wreszcie reformy na miarę tej przeprowadzonej przez Mieczysława Wilczka. Przedsiębiorcy nie chcą bowiem wcale, aby państwo wyręczało ich w prowadzeniu firm.