Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie rozpoczęła swoje drugie ćwierćwiecze. Stosunkowo skromnie, mała akademia i kilka sponsorowanych wywiadów. I bardzo dobrze, bo finansiści nie powinni być celebrytami, nie powinni sponsorować produkcji filmowej ani poszukiwać źródeł Amazonki. Powinni pracować u podstaw i rozwiązywać problemy, nawet jeżeli są to problemy czysto teoretyczne. Teraz można nawet napisać „akademickie”. Oto jeden z nich.
Zawsze, kiedy na giełdzie mamy przecenę, spółki chętnie dzielą się swoimi zyskami z akcjonariuszami, przeprowadzając skup akcji własnych. I tu zaczyna się cała historia. Jak przy skupionych akcjach własnych obliczać ogólną liczbę głosów i udział w niej pozostałych akcjonariuszy. Jak i kiedy raportować? I co?
Przykład pierwszy. Spółka zarejestrowana w Polsce wyemitowała łącznie 1 milion akcji zwykłych na okaziciela, a jeden z akcjonariuszy, nazwijmy go Pan Niebieski, posiada 49 999 akcji, czyli „podprogowe” 4,9999 proc. Spółka zaczyna realizować program skupu akcji własnych. Na początek kupuje ich 50, o czym informuje. Pytanie pierwsze: co powinien zrobić Pan Niebieski. Odpowiedzi: (a) nic, bo nie sprzedał akcji, a ogólna liczba głosów w spółce się nie zmieniła, (b) zawiadomić spółkę i KNF, że jego udział w ogólnej liczbie głosów wynosi teraz 5,00015 proc. I pytanie drugie, dla utrudnienia. Jaką ogólną liczbę głosów powinna wykazywać w swoich raportach sama spółka, kiedy już kupi pierwsze 50 swoich akcji?