W ostatnich latach należeliśmy do krajów, które odrobiły najwięcej dystansu do unijnej średniej. Ale biedniejsze od nas kraje odrabiały go szybciej.

W 2023 r. Polsce udało się osiągnąć 80 proc. średniej unijnej pod względem poziomu rozwoju gospodarczego – wynika z nowych danych Eurostatu, unijnego biura statystycznego. Daje to nam 20. miejsce w zestawieniu państw Unii Europejskiej. Rok wcześniej byliśmy o jedno oczko wyżej, bo udało się nam wyprzedzić Portugalię. Jak się okazało, ten sukces nie był trwały.

Jedyny kraj, który jest teraz w naszym zasięgu, to Estonia. Przed pandemią jej PKB na mieszkańca był nawet o 15 proc. wyższy niż w Polsce. W ubiegłym roku różnica między Estonią a Polską była minimalna.

Jako kraj o niższym poziomie rozwoju nadrabiamy dystans do średniej unijnej dzięki temu, że osiągamy wyższy wzrost PKB. Szczególnie szybko dystans zmniejszał się jednak w okresach kryzysów. Takich ten po upadku Lehman Brothers i ten związany z problemami z zadłużeniem w krajach południa Europy czy ostatnio pandemia. Pogorszenie koniunktury na zachodzie kontynentu przybiera postać recesji. My w ostatnich trzech dekadach spadek PKB mieliśmy raz – w 2020 r. – i był on mniejszy niż w całej UE.

„Od 2019 r. (ostatni przedpandemiczny rok) relacja do średniej w UE poprawiła się w Polsce o 7 pkt proc., co oznacza piątą największą poprawę w UE (czwartą, pomijając Irlandię z niewiarygodnymi danymi) po Bułgarii (11 pkt proc.), Chorwacji (9 pkt proc.), i Rumunii (8 pkt proc.)” – podsumowali analitycy PKO BP. Dane dotyczące Irlandii budzą wątpliwości z uwagi na znaczenie międzynarodowych korporacji dla tamtej gospodarki. Ich zyski podnoszą PKB, ale nie przekłada się to tak samo mocno na zamożność obywateli.

Są państwa, które coraz wyraźniej i nam depczą po piętach. Jak Rumunia, która jeszcze przed dekadą była pod względem PKB na mieszkańca o jedną piątą niżej niż Polska. W ubiegłym roku dystans zmniejszył się do 3 proc. W ostatnich latach do poziomu naszego kraju zbliżyła się także Chorwacja, w czym nie przeszkodziło jej przyjęcie euro.

To wszystko porównania dotyczące PKB z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, co pozwala wziąć poprawkę na różnicę w poziomie cen pomiędzy poszczególnymi krajami. Jeśli wziąć pod uwagę wartości nominalne, produkt na mieszkańca w Polsce stanowił w ubiegłym roku niewiele ponad połowę przeciętnego wyniku w UE (rok wcześniej byliśmy poniżej 50 proc.), a nasz kraj lokował się w unijnym rankingu na 24. pozycji, wyprzedzając jedynie Chorwację, Rumunię i Bułgarię. ©℗

Produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe