Za miesiąc ruszą największe manewry wojskowe po 1989 r. Połowa żołnierzy będzie pochodzić z państw sojuszniczych. Ponad 10 tys. z nich to Amerykanie. Desant przeprowadzi ok. 2 tys. żołnierzy piechoty morskiej
7 czerwca rozpoczną się mające potrwać 10 dni manewry wojskowe, w których uczestniczyć ma ok. 30 tys. żołnierzy. Z Polski będzie mniej niż połowa tej liczby. Liczące co najmniej tysiąc wojskowych kontyngenty przyślą Hiszpanie i Brytyjczycy. Odwiedzi nas kilkuset Niemców, ćwiczyć będzie także 170 Kanadyjczyków. Ci żołnierze zza Atlantyku w Polsce trenują już od kilku miesięcy.
Jak informuje Dowództwo Operacyjne Wojska Polskiego, do dyspozycji żołnierzy przeznaczono ok. 3 tys. różnego rodzaju pojazdów, w tym czołgi Leopard 2A4 i 2A5, kołowe, opancerzone transportery Rosomak oraz kilkadziesiąt statków powietrznych. Będą to m.in. myśliwce F-16. Na Bałtyku działać będzie w tym czasie zgrupowanie okrętów marynarki wojennej. Mundurowi będą ćwiczyć w ramach dwóch korpusów, trzech dywizji (dwóch polskich i jednej amerykańskiej), 12 brygad i licznych baz, pułków, flotylli oraz innych pododdziałów. W manewrach wezmą udział wszystkie rodzaje sił zbrojnych (wojska lądowe, siły powietrzne, marynarka wojenna oraz siły specjalne). Mają się pojawić także jednostki ochotnicze jako reprezentant tworzonej właśnie Obrony Terytorialnej.