statystyki

Deficyt w ryzach, ale nie za darmo

autor: Marek Chądzyński21.04.2016, 07:42; Aktualizacja: 21.04.2016, 08:37
Polska według programu konwergencji

Polska według programu konwergencjiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ceną, jaką zapłacimy za spełnienie unijnego wymogu dyscypliny w finansach publicznych, będzie częściowe rozmycie obietnic wyborczych. W projekcie aktualizacji programu konwergencji Ministerstwo Finansów z jednej strony wyraźnie podniosło tzw. ścieżkę deficytu finansów publicznych (według założeń ma być on wyższy od planowanego przez poprzedni rząd o 1,1 pkt proc. PKB w przyszłym roku i o 0,7 pkt proc. rok później), a z drugiej – chce modyfikacji kluczowych obietnic, jak podwyższenie kwoty wolnej w PIT.

Zgodnie z prezydenckim projektem ustawy kwota miałaby wzrosnąć do 8 tys. zł w przyszłym roku. Kosztowałoby to budżet 21 mld zł. Resort proponuje więc stopniowe podwyższanie kwoty o 1000 zł rocznie aż do pułapu 8 tys. zł. To rozłożyłoby koszty w czasie – dzięki temu w przyszłym roku ubytek dochodów z PIT wyniósłby „tylko” 4 mld. Resort finansów zapisał też w programie, że pracuje nad wariantem degresywnej kwoty wolnej, czyli malejącej wraz ze wzrostem dochodów podatnika. To mogłoby dodatkowo ograniczyć koszty o jedną czwartą.

Niewykluczone, że zmodyfikowana zostanie również inna obietnica, czyli zmiany w wieku emerytalnym. Wprawdzie kwestia ostatecznej wersji projektu jego obniżenia jest jeszcze nieprzesądzona, ale w dokumencie opisane jest najbardziej prawdopodobne rozwiązanie, dyskutowane obecnie w Radzie Dialogu Społecznego. Zakłada ono zatrzymanie zmian podwyższania na poziomie 61 lat w przypadku kobiet oraz 66 lat dla mężczyzn. Do tego dodane byłoby, forsowane przez związki zawodowe, kryterium stażu składkowego 35 lat dla kobiet i 40 dla mężczyzn „przy jednoczesnym wymogu wypracowania minimalnej emerytury”. Tak zapisano w opublikowanym wczoraj projekcie aktualizacji programu konwergencji. Oryginalna propozycja, nad którą pracuje rada, zakłada możliwość przejścia na emeryturę wcześniej, niż wynika z granicy wieku emerytalnego, o ile ubezpieczony wypracował co najmniej 130 proc. minimalnej emerytury.

Wariant negocjowany w radzie jest rządowi na rękę, bo pozwoliłby zmniejszyć w znaczący sposób koszty zmian dla sektora finansów publicznych. Gdyby z początkiem 2017 r. obniżyć wiek przechodzenia na emeryturę do 60 i 65 lat, to w przyszłym roku skutki tej zmiany dla FUS wyniosłyby 8,6 mld zł, a w 2019 już 12 mld zł. Wariant negocjowany w Radzie Dialogu Społecznego oznacza praktycznie nie obniżkę, lecz zamrożenie wieku emerytalnego na obecnym poziomie. „Zgodnie ze wstępnymi szacunkami ZUS w pierwszym roku reformy zmiany byłyby niemal neutralne dla finansów publicznych, prowadząc do systematycznego wzrostu deficytu FUS w kolejnych latach. Skutek dla wyniku sektora byłby jednak w tym wariancie znacząco niższy niż w wariancie prezydenckim” – napisali autorzy projektu.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane