Werdykt inwestorów giełdowych był jednoznaczny: na wiadomość o przejęciu BPH przez Alior kurs akcji pierwszego spadł w piątek o prawie 8 proc., do 32 zł, notowania drugiego poszły w górę o niemal 6 proc., do 68,77 zł. Alior nie kupi całego BPH – w rękach dotychczasowego właściciela, amerykańskiego koncernu GE, pozostanie portfel kredytów hipotecznych o nominalnej wartości ponad 14 mld zł (które klienci będą mogli spłacać w Aliorze), a także towarzystwo funduszy inwestycyjnych.
Rynkowa wartość Banku BPH przed informacją o przejęciu nie przekraczała 2,7 mld zł. Alior zapowiedział, że za akcje należące do GE zapłaci nieco ponad 1,2 mld zł. Kolejne 300 mln zł wyda na papiery należące do akcjonariuszy mniejszościowych.
Wydzielanie hipotek – głównie denominowanych w walutach obcych – sprawia, że transakcja będzie dość skomplikowana. Alior zapowiedział, że ogłosi wezwanie na 66 proc. akcji BPH (sam będzie musiał przeprowadzić emisję akcji o wartości co najmniej 1,5 mld zł). Dzięki temu walorów tego ostatniego będą mogli się pozbyć mniejszościowi akcjonariusze (mają prawie 13-proc. udział). GE sprzeda zaś tyle akcji, by wartość pakietu, jaki znajdzie się w rękach Aliora, odpowiadała niehipotecznej części BPH. Później nastąpi formalny podział BPH i połączenie „zorganizowanej części przedsiębiorstwa bankowego” z Aliorem.
Według Wojciecha Sobieraja, prezesa Alior Banku, fuzja powinna zostać przeprowadzona w ciągu roku. Spodziewa się on, że formalne połączenie nastąpi na przełomie I i II kw. 2017 r. W tym czasie miałaby nastąpić również fuzja operacyjna (oznaczająca dla klientów możliwość korzystania z placówek czy jednej bankowości internetowej). PKO BP, który rok temu wchłonął Nordea Bank Polska, też potrzebował roku – ale od finalizacji przejęcia. Swoje nadzieje Sobieraj (10 lat temu wiceprezes BPH) opiera m.in. na tym, że Alior i BPH korzystają z tego samego centralnego systemu informatycznego.
Reklama
BPH niedawno zapowiedział program restrukturyzacji, który ma dawać ponad 160 mln zł oszczędności rocznie. Alior szacuje z kolei, że fuzja, począwszy od 2019 r., pozwoli zmniejszyć koszty o kolejne 300 mln zł (wcześniej jednak trzeba będzie ponieść wydatki związane z połączeniem, szacowane na 0,9–1 mld zł). – Odpowiedzialnych za fuzję czeka trudne zadanie. Zapowiedziane oszczędności odpowiadają mniej więcej połowie kosztów BPH. Tak dużej redukcji w polskich bankach jeszcze nie było. Z drugiej strony Alior udowodnił, że potrafi dbać o dyscyplinę kosztową, choćby przy okazji ubiegłorocznej fuzji z Meritum Bankiem – komentuje Dariusz Górski, analityk DM BZ WBK.
Meritum był niewielką instytucją. Fuzja z BPH pozwoli Aliorowi wejść do pierwszej dziesiątki naszego sektora bankowego. Połączony bank będzie miał jedną z największych w kraju sieci placówek – pod tym względem większym potencjałem będą dysponować jedynie PKO BP, Pekao i Bank Zachodni WBK. Kupując BPH, Alior uzyska 8,5 mld zł kredytów, 12 mld zł depozytów, pół miliona aktywnych klientów i bazę 2,5 mln osób, które w przeszłości korzystały z usług BPH.
Ogłoszona w piątek transakcja ma dodatkowy wymiar – repolonizacyjny. Rządowi zależy na zwiększeniu udziału polskiego kapitału w naszym sektorze bankowym. Przejęcie przez Alior – którego największym akcjonariuszem (z prawie 30 proc. kapitału) jest PZU – banku należącego do amerykańskiej korporacji wpisuje się w te oczekiwania. PZU będzie musiał wyłożyć kilkaset milionów złotych na akcje nowej emisji Aliora.