1 kwietnia otwiera się okienko transferowe, ale fundusze będą miały problem ze zdobyciem nowych klientów. Waloryzacja składek w ZUS prezentuje się znacznie lepiej. OFE liczą, że w nowym okienku transferowym przybędzie chętnych do wpłacania im części składki. Ale aby ich zdobyć, nie wytoczą ciężkich dział.
Dziennik Gazeta Prawna

Nazwijmy rzecz po imieniu – nastroje w otwartych funduszach emerytalnych są złe. Bardzo złe. Trudno jednak o optymizm przy tak słabych wynikach: od czasu zamknięcia ostatniego okienka transferowego (czyli od lipca 2014 r.) do 12 lutego 2016 r. przyniosły one uczestnikom straty – wartość ich jednostek spadła średnio o 7,1 proc. A to nie stanowi zachęty dla tych, którzy myśleli o powrocie do OFE. Albo o związaniu się z nimi po raz pierwszy.

Reklama

Fundusze tłumaczą, że mają za sobą trudny okres, bo większość ich aktywów to akcje notowane w kraju. A GPW nie radziła sobie w tym czasie najlepiej – WIG spadł o 12 proc., a WIG20 o 24 proc.

Reklama

Na niekorzyść OFE działa także to, że ich stopa zwrotu wypada blado na tle ZUS-owskiej waloryzacji składek. Trudno tu co prawda o bezpośrednie porównanie, niemniej jest pewne, że w przypadku zakładu będzie ona dodatnia. Bo podstawą jej wyliczania jest nominalny wzrost PKB z ostatnich lat. A dodatkowym bezpiecznikiem ustawowy zapis o braku waloryzacji ujemnej.

OFE przekonują, że niepełne dwa lata to za mało, by wyciągać wnioski o opłacalności uczestnictwa w funduszach. Po pierwsze, wartość jednostek spadła, ale i tak wynik był lepszy niż całego rynku akcji. Po drugie, na wyniki nie można patrzeć w krótkim terminie. – Decyzje dotyczące oszczędzania na emeryturę należy podejmować, biorąc pod uwagę możliwe zyski w dłuższej perspektywie. Stopa zwrotu Nordea OFE za ostatnie 15 lat wynosi 161 proc., czyli średnio 6,6 proc. rocznie – wylicza Paweł Wilkowiecki z Nordea PTE.

Innym problemem może się okazać malejąca świadomość Polaków co do możliwości odkładania na emeryturę poza ZUS. W 2015 r. na przystąpienie do OFE zdecydowało się zaledwie 550 osób. W tym czasie liczba zgłoszonych po raz pierwszy do ubezpieczeń społecznych przekroczyła 600 tys.

Tylko 2,5 mln z 16,5 mln członków otwartych funduszy emerytalnych zdecydowało się w 2014 r. na dalsze dzielenie składki emerytalnej między ZUS i OFE. Składki pozostałych od jesieni 2014 r. trafiają wyłącznie do ZUS. Za nieco ponad miesiąc OFE będą miały pierwszą od tego czasu okazję przekonania do siebie osób, które przed dwoma laty zrezygnowały z dalszego odkładania w funduszach. W kwietniu na cztery miesiące otwiera się okienko transferowe, w czasie którego przyszli emeryci będą mogli ponownie zdecydować, czy na starość chcą oszczędzać i w OFE, i ZUS, czy tylko u państwowego ubezpieczyciela.
Na razie fundusze deklarują, że są dobrej myśli co do efektów okienka. Po pierwsze, nie będzie ono tak dużym wyzwaniem jak w 2014 r., gdy niewysłanie deklaracji o pozostaniu w OFE skutkowało automatycznym przekazywaniem całości nowych składek do ZUS. Tym razem oświadczenie trzeba złożyć tylko w przypadku zmiany sposobu oszczędzania, np. przy podziale składki między OFE a ZUS lub przejścia z całą składką do zakładu. Zarządzający OFE liczą przede wszystkim, że nie stracą tych klientów, którzy zostali z nimi w 2014 r.
– Były to osoby świadome zasad, na jakich działają OFE, i takie, które ze spokojem podchodzą do okresowych słabszych wyników funduszy, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach. W przypadku odkładania na emeryturę liczy się długoterminowa stopa zwrotu – wskazuje prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych Małgorzata Rusewicz. OFE skierowały do Ministerstwa Finansów pakiet propozycji, które pozwoliłyby zmniejszyć ryzyko wahań wyników funduszy. Teraz są one uzależnione przede wszystkim od akcji, a odcięte od instrumentów pochodnych, alternatywnych rynków akcji, długoterminowych projektów infrastrukturalnych czy nieruchomości na wynajem.
– Na ograniczeniu możliwości inwestycyjnych tracą przyszli emeryci – dowodzi prezes IGTE. O proponowanych zmianach przedstawiciele IGTE rozmawiali pod koniec 2015 r. na spotkaniu w resorcie. Z informacji DGP wynika, że resort z dużą rezerwą podszedł jednak do ich propozycji. Reprezentanci OFE przyznają zarazem, że trudno przewidzieć, jak zachowają się osoby, które w 2014 r. przestały przekazywać składki do OFE. Z badania, które CBOS w 2015 r. przeprowadziło na zlecenie IGTE, wynika, że prawie 10 proc. uprawnionych zapomniało lub nie wiedziało o możliwości złożenia oświadczenia o dalszym przekazywaniu składek do OFE. – Gdyby te osoby nadal były gotowe wrócić do OFE, moglibyśmy liczyć na powrót składek 1 mln osób – ocenia Małgorzata Rusewicz.
Z zapowiedzi OFE wynika, że nie nastawiają się one na wielką kampanię promocyjną i reklamową, mimo że Trybunał Konstytucyjny uchylił zakaz reklamy obowiązujący przy pierwszym okienku. Większość stawia na indywidualny kontakt z 16,5 mln obecnych członków. OFE wciąż zarządzają bowiem nie tylko pieniędzmi osób, które wciąż przekazują im składki, ale też tych, które przekazywały je przed reformą systemu. – Zastanawiamy się, czy ci klienci są świadomi, że pozostają członkami OFE. Mogliby być zainteresowani, że na ich kontach może być po kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Chodzi nam o to, aby ich poinformować i ułatwić im powrót do dalszego odkładania na emeryturę w OFE – zapowiada prezes Axa PTE Robert Garnczarek.
Na takie kontakty, przede wszystkim pisemne, ale też przez pocztę elektroniczną i SMS, nastawiają się m.in. Nordea PTE, PZU i Nationale Nederlanden PTE. – Wierzymy, że bardziej skuteczne są bezpośrednie działania nakierowane na pomoc w przeprowadzeniu operacji dzielenia składki między ZUS i OFE – zapowiada prezes NN PTE Grzegorz Chłopek. Akcji promocyjnych nie planują na razie te najmniejsze PTE, licząc, że efekty przyniesie kampania prowadzona przez IGTE i największych graczy. – My po prostu nie mamy na to pieniędzy – usłyszeliśmy w jednym z PTE.
Wynik zbliżającego się okienka transferowego będzie dla OFE niezwykle ważny. Następne będą bowiem otwierane już nie co dwa, ale co cztery lata. Kolejne przypadnie więc na 2020 r. A pozyskiwanie nowych członków spośród osób wchodzących na rynek pracy idzie bardzo słabo. W jednym ze średniej wielkości OFE od sierpnia 2014 r. ZUS potwierdził mniej niż setkę nowych osób. – Szacujemy, że w 2015 r. do wszystkich OFE przystąpiło poniżej 1 proc. osób podejmujących pierwszą pracę – usłyszeliśmy w biurze prasowym PZU.
OFE wiążą małą popularność wśród młodych z wprowadzoną dwa lata temu dobrowolnością wyboru i zniesieniem obowiązku informowania przez ZUS osób podejmujących zatrudnienie o możliwości dzielenia składki na zakład i fundusz. – Nie mamy dostępu do informacji o nowych osobach wchodzących do systemu emerytalnego. Wiele z nich nie ma świadomości, że jest jakiś wybór. Moglibyśmy przeprowadzić wielką kampanię informacyjną, ale bez pewności, że dotrze ona do tych, na których nam zależy, a wydatki na nią się zwrócą – wskazuje jeden z naszych rozmówców.