Konia z rządem temu, kto jest w stanie podać przykład choć jednej firmy, która nie popełniła ani jednego błędu. Te przydarzają się zarówno tym, które chylą się ku upadkowi, jak i tym, które z roku na rok zwiększają zyski. I podczas gdy jedne pomyłki w prowadzeniu biznesu analizują na zamkniętych spotkaniach, inne otwarcie się do nich przyznają – wychodząc z założenia, że nie są powodem do wstydu, tylko pretekstem do wyciągania wniosków.
Te ostatnie przedsiębiorstwa, jak wynika z badań prof. Harvard Business School Amy C. Edmondson, należą do wyjątków. Raport dowodzi, że menedżerowie i pracownicy nie lubią przyznawać się do błędów, przede wszystkim w obawie przez karą. Tymczasem, jak zauważa także prof. Beata Glinka, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i autorka książek, w tym „Kulturowych uwarunkowań przedsiębiorczości w Polsce”, tylko 2–5 proc. błędów to te zawinione, popełnione z premedytacją i powstałe w wyniku rażącego zaniedbania obowiązków. – I za takie należy faktycznie karać – podkreśla. Po czym dodaje: – Wedle tych samych badań szefowie karzą z kolei za 70–90 proc. pomyłek, także za te, które wynikają np. ze złej organizacji pracy. Proszę nie mylić złej organizacji pracy ze złą prącą konkretnej osoby.
Oto lista najczęściej popełnianych błędów w firmach – wraz z opowieściami menedżerów za nie odpowiedzialnych, których wysłuchałam w ostatnim tygodniu. Co ciekawe, jedna z osób podczas autoryzacji zażądała usunięcia imienia i nazwiska.