Do traktowania spółek Skarbu Państwa jak prywatnego, eksperymentalnego folwarku aktualnie rządzących wszyscy zdążyli się niestety przyzwyczaić. Właśnie to przyzwyczajenie sprawia, że opinia publiczna przestaje reagować na patologie. To z kolei pozwala politykom na coraz śmielsze i niejednokrotnie niezgodne z prawem bądź będące na jego granicy działania.



Mogę służyć przykładem jako osoba wyrzucona niegdyś w nader spektakularny sposób z roboty przez samego premiera. Szef rządu podzielił się swym szczęściem w świetle kamer, za to przed wypuszczeniem raportu giełdowego (przez spółkę publiczną!).