Gdyby PiS wygrał wybory, może mieć kłopoty z wypełnieniem reguły wydatkowej. PiS chce zmienić regułę wydatkową, by możliwe były wyższe wydatki w stosunku do PKB. Ewentualne zmiany mają być przeprowadzone tak, by nie zwiększyć deficytu sektora finansów publicznych.

– Przeciwnie, po 2–3 latach powinien się on w znaczący sposób zmniejszyć – deklaruje poseł partii Henryk Kowalczyk. Aby deficyt nie urósł, wyższe wydatki mają być zrekompensowane wzrostem dochodów. Sposobem na to są: podatek bankowy, podatek od obrotów supermarketów i zwiększenie ściągalności VAT. Inaczej Polska znowu może wpaść w procedurę nadmiernego deficytu.

Pieniądze się przydadzą, bo prezydent Andrzej Duda i – w razie zwycięstwa w październikowych wyborach – jego dawna partia zapowiadają co najmniej trzy istotne zmiany, które będą dużo kosztować budżet państwa: podwyższenie kwoty wolnej od podatku, 500 zł na dziecko z najbiedniejszych rodzin oraz obniżenie wieku emerytalnego. Jak szacuje PiS, potrzeba na to 39 mld zł, choć zdaniem ekonomistów koszty mogą być jeszcze wyższe.