Bruksela szuka kompromisu z Białym Domem w sprawie wspólnej walki z inflacją i planów inwestycyjnych.

Pierwsze tygodnie 2023 r. w Brukseli upłyną pod hasłem znalezienia odpowiedzi na amerykański Inflation Reduction Act, czyli ustawę wprowadzającą program subsydiowania biznesu w obszarze zielonych technologii i ulg dla gospodarstw domowych.
Amerykanie w najbliższym czasie wpompują w swoją gospodarkę prawie 400 mld dol. Część pozwalających na to przepisów wejdzie w życie na początku roku.
Unia Europejska zamierza odpowiedzieć specjalnym funduszem określanym przez szefową KE Ursulę von der Leyen jako „Europejski Fundusz Suwerenności”. Jego celem ma być stworzenie analogicznego systemu zachęt i subsydiów do rozwoju przedsiębiorstw wspierających realizację celów klimatycznych. Losy funduszu będą jednak zależeć od rewizji wieloletniego budżetu na lata 2021–2027. Według deklaracji Brukseli ma do tego dojść w pierwszej połowie 2023 r.
Jednocześnie UE chce poprawić sytuację europejskich firm za Atlantykiem.
Na mocy ustawy IRA Amerykanie będą mogli otrzymać do 7,5 tys. dol. preferencyjnej pożyczki na zakup nowego samochodu elektrycznego lub do 4 tys. dol. na zakup pojazdu używanego. Administracja Joego Bidena chce w ten sposób pobudzić rodzimy przemysł i zwiększyć popyt na samochody elektryczne.
Z tych środków będzie mógł zostać sfinansowany zakup samochodów wyprodukowanych wyłącznie w Ameryce Północnej lub dowolnym kraju, z którym USA mają podpisaną umowę handlową. Według Białego Domu takich umów jest obecnie 20, ale żadna nie dotyczy jakiegokolwiek kraju UE.
Bruksela i europejskie stolice traktują nowe amerykańskie przepisy jako element protekcjonizmu gospodarczego. Jeszcze kilka tygodni temu straszyły wojną handlową. Zdaniem Berlina czy Paryża IRA wyklucza europejski przemysł motoryzacyjny oraz producentów baterii elektrycznych.
Relacje między obiema stronami poprawiły się po grudniowej wizycie prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Białym Domu. Prezydent USA Joe Biden deklarował wtedy, że państwa UE będą mogły liczyć na traktowanie jako „sojusznicy”. Zapowiedział, że do IRA będą mogły zostać włączone stosowne poprawki. Kiedy Paryż odtrąbił sukces, Biały Dom wykluczył możliwość powrotu ustawy do prac w Kongresie.
W styczniu ministrowie gospodarki – Niemiec Robert Habeck i Francji Bruno Le Maire – wybierają się do Stanów Zjednoczonych. Będą lobbować na rzecz uzyskania odstępstw dla europejskich producentów samochodów i baterii. Paryż i Berlin określają możliwy kompromis jako „zielone partnerstwo gospodarcze”.
Unia stara się nie tracić z oczu większego celu, jakim jest przyspieszenie zielonej transformacji i realizacji celów klimatycznych. Dotacje oraz ulgi podatkowe wprowadzane przez amerykańską ustawę na rzecz zielonych inwestycji są bowiem znacznie hojniejsze niż te obecne europejskie. W związku z tym część przedsiębiorstw już zapowiedziała stopniowe przenoszenie produkcji na kontynent amerykański.
Northvolt, szwedzki producent baterii, wstrzymał plany rozwoju fabryk w Niemczech i rozważa przeniesienie produkcji do USA. Producent elementów do instalacji fotowoltaicznych, szwajcarski Meyer Burger, zapowiedział otwarcie fabryki w Arizonie, choć planował ekspansję również w Niemczech. Niemiecki Bosch od uchwalenia IRA latem 2022 r. do grudnia zainwestował niemal 0,5 mld dol. w produkcję amerykańskich akumulatorów i silników elektrycznych. Hiszpańska Iberdrola działająca w sektorze OZE ogłosiła trzyletni plan inwestycyjny, który zakłada, że 47 proc. inwestycji będzie prowadzone na terenie USA, a jedynie 23 proc. na terenie UE.
Sygnały płynące od biznesu są na tyle niepokojące dla Brukseli, że niezależnie od lobbystycznej misji Habecka i Le Maire’a „27” będzie musiała usiąść do rozmów o zintensyfikowaniu swoich planów inwestycyjnych i podjęciu rywalizacji z USA. Okazją do tego ma być nadzwyczajny szczyt zwołany w tym tygodniu przez szefa RE Charles’a Michela na 9–10 lutego 2023 r.