Ten rok może być pierwszym od 2011 r., w którym na rynku wyrobów spirytusowych dojdzie do bankructw. Upadłościami są zagrożone przede wszystkim mniejsze firmy produkujące mocne trunki – powyżej 18 proc. alkoholu – których nie stać na sprostanie żądaniom sieci handlowych.
Te wymagają od producentów zainteresowanych współpracą posiadania zezwolenia na obrót hurtowy alkoholem. A za takie trzeba zapłacić 45 tys. zł. Zezwolenie jest wydawane raz na rok.
Reklama
– Nie zmienia to tego, że producenci nadal będą zobowiązani dostarczać produkty do hurtowni odpowiadających za zaopatrzenie sklepów danej sieci, mających zresztą własne zezwolenie na obrót hurtowy – wskazuje Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, do którego z prośbą o pomoc zgłasza się coraz więcej producentów.

Reklama
Zezwolenia są wydawane na obrót trunkami do 500 tys. litrów 100-proc. alkoholu – w razie przekroczenia tego poziomu trzeba zapłacić za sprzedaż każdego litra z osobna. W przypadku hurtowni odpowiadających za zaopatrzenie sieci nie jest to trudne. Wygląda jednak na to, że część kosztów z tego wnikających chcą one przerzucić na swoich kontrahentów, tak by limit wynikający z posiadającego zezwolenia pozostawić na swoje potrzeby, np. zakup alkoholi z zagranicy.
Problem polega na tym, że połowę z 70 działających w kraju wytwórców wyrobów spirytusowych stanowią małe rodzinne firmy wytwarzające do 10 tys. litrów 100-proc. alkoholu. Nie stać ich na wykupienie zezwolenia, w związku z czym są wykluczone z dostaw do sieci handlowych.
– Do tego i tak muszą płacić za 500 tys. l 100-proc. alkoholu, czyli wielokrotnie powyżej ich mocy wytwórczych. Dla porównania zezwolenie na obrót trunkami o mocy do 18 proc. kosztuje 4 tys. zł i jest wydawane raz na dwa lata – wyjaśnia Karol Majewski, właściciel firmy Nalewki Staropolskie.
Dla małych wytwórców mocnych trunków posiadanie zezwolenia oznacza więc dołożenie do każdej butelki alkoholu 5 zł.
Sprawę dodatkowo komplikuje to, że kondycja sektora w ostatnim roku znacząco się pogorszyła. Winna temu jest 15-procentowa podwyżka akcyzy od stycznia 2014 r. Cała kategoria wódki w porównaniu z 2013 r. spadła pod względem wolumenów sprzedaży o 4,3 proc. – podsumowuje branża.
Odbiło się to na rentowności sektora. Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy szacuje, że sektor wypracował zysk netto na poziomie 100 mln zł. Jeśli dane te potwierdzą się, oznacza to jego czterokrotny spadek względem 2013 r., kiedy to wyniósł 399 mln zł.
Dlatego producenci coraz głośniej mówią o potrzebie zmian przepisów wydanych lata temu w celu obrony rodzimych polmosów. Te już albo upadły, albo przeszły w prywatne ręce.
– Ten los mogą jednak teraz podzielić małe firmy – zauważa Karol Majewski.