Ekonomia -wyrocznia pełna kompromitacji. Czy powinniśmy wierzyć głosom ekspertów?

autor: Sebastian Stodolak15.02.2015, 15:00
ekonomia

Nie tylko Sorman bezkrytycznie ufa ekonomistom. My wszyscy mrużymy oczy oślepiani promienistym nimbem wszechwiedzy, który ich otaczaźródło: ShutterStock

Starożytni w chwilach niepewności i kłopotów korzystali z usług kapłanek wyroczni delfickiej. Obecnie rolę wyroczni przejęły nauki ekonomiczne, a kapłanami stali się ekonomiści. I, niestety, ich wyroki (czytaj: teorie) bywają równie nietrafne i wyssane z palca, co te wygłaszane wieki temu na trójnogu

Bywa, że najgorszymi wrogami idei są ich apologeci. Rok 2008. Świat stoi u progu globalnego kryzysu finansowego. Ludzie z głową na karku ostrzegali przed nim od lat, ci mniej przenikliwi także zaczynają zauważać pierwsze poważne symptomy. Burza, która ma nadejść, zmieni gospodarczy krajobraz globu na wiele lat. Będą to największe zawirowania gospodarcze od Wielkiego Kryzysu lat 30. XX w.

Jak nazwalibyśmy kogoś, kto właśnie wtedy, gdy widać już, że sielski okres prosperity to przeszłość, wygłasza bez skrępowania taki sąd: „(...) czas wielkich kryzysów minął, przede wszystkim dlatego, że rozwój nauki umożliwia rządom i aktorom gospodarczym ich lepsze rozumienie i opanowanie”? Niepoprawnym optymistą czy po prostu naiwniakiem i ślepcem?

Błędem byłoby jednak używać takich epitetów wobec Guya Sormana, wybitnego francuskiego wolnorynkowego intelektualisty i autora powyższej konstatacji. Dlaczego?

Nadmierny optymizm nie był wynikiem jego własnej refleksji. Wszczepiano mu go przez lata. Jedyną jego winą była nadmierna ufność w słowo autorytetów.

Modus operandi Sormana polega mianowicie na tym, że o wyjaśnienie zagadek tego świata pyta ekonomistów – i to tych z „głównego nurtu”. Tak właśnie powstawały jego artykuły i felietony (często świetne) i tak powstała książka, z której wstępu (na szczęście najsłabszej jej części) zdanie zacytowaliśmy. Już sam jej tytuł w pełni oddaje poziom zaufania autora do swoich rozmówców: „Ekonomia nie kłamie”. Nie kłamie? OK, skoro nie kłamie – może sobie dorozumieć czytelnik – to należy ekonomii i ekonomistom zawierzyć.

I nie tylko Sorman bezkrytycznie ufa ekonomistom. My wszyscy mrużymy oczy oślepiani promienistym nimbem wszechwiedzy, który ich otacza. Im bardziej rozwijał się kapitalizm, tym bardziej ich hołubiono, a w ciągu ostatnich dwóch dekad zapanowali niepodzielnie nad studiami telewizyjnymi, wstępniakami dzienników i – przede wszystkim – nad gabinetami politycznymi rozmaitych rządów. Ich argumenty uważa się za rozstrzygające nie tylko w kwestiach gospodarczych sensu stricto. Ekonomista stał się specem od wszystkiego – jego opinie ceni się zarówno, gdy mowa o polityce pieniężnej czy demografii, jak i o aborcji, powszechnym dostępie do broni, tabletkach „po” czy choćby o wpływie wybudowania drogowej obwodnicy dla ochrony populacji ślimaków winniczków. Właściwie dlaczego nie? Wszędzie przecież można założyć okulary ekonomiczne. Można, owszem, ale jak widać choćby w przypadku Sormana, nie zawsze wyostrzają one wzrok.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane