Od stycznia do czerwca 615 podmiotów potwierdziło swoją niewypłacalność, wykorzystując drogę pozasądową poprzez obwieszczenie w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Użyli nowej formy, która jest kontynuacją uproszczonych postępowań wprowadzonych ustawą covidową w czerwcu 2020 r. Oznacza to spadek o 22,5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym - wynika z danych Coface. Tym samym udział tych postępowań w ogólnej liczbie niewypłacalności (sądowych i pozasądowych) obniżył się o 14 pkt proc. do 54 proc.
Zdaniem ekspertów to tylko chwilowe wyhamowanie, a III kw. przyniesie już odbicie. - Spadek w dużym stopniu spowodowało wprowadzenie Krajowego Rejestru Zadłużonych oraz elektronicznych postępowań restrukturyzacyjnych w grudniu 2021 r. System miał zastąpić ogłaszanie uproszczonych postępowań pozasądowych w „Monitorze Sądowym i Gospodarczym”. Okazało się jednak, że problemy techniczne nowego systemu i konieczność wdrożenia się pracowników utrudniały wpisy przez pierwsze miesiące tego roku - tłumaczy Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Centralnej.
Ale to niejedyny powód mniejszej liczby uproszczonych postępowań restrukturyzacyjnych, czyli odbywających się bez udziału sądu, z udziałem nadzorcy restukturyzacyjnego, co sprawia, że są tańsze i szybsze, bo powinny się zakończyć w ciągu czterech miesięcy od obwieszczenia o jego otwarciu. To też efekt decyzji samych firm. Małgorzata Anisimowicz, prezes zarządu PMR Restrukturyzacje, tłumaczy, że początek 2022 r. przyniósł poprawę koniunktury. Dlatego firmy, nawet jeśli były w kłopotach finansowych po pandemii, liczyły, że już niedługo ta sytuacja się zmieni i będą mogły spłacić swoich wierzycieli.
Reklama
- Niestety ostatnie miesiące przyniosły nowe wyzwania w postaci rosnącej inflacji, kosztów pracy i działalności w związku z podwyżkami rachunków i surowców. Firmy dochodzą do wniosku, że nie są już w stanie spiąć wydatków. Notują straty, a negocjacje z wierzycielami nic nie dają. Dlatego zaczęło przybywać wniosków o niewypłacalność - dodaje i zaznacza, że ma już kilka umów miesięcznie o zatwierdzenie układu.
Coraz większe zainteresowanie restrukturyzacją dostrzega też Aleksandra Pakuła, radca prawny w Kancelarii FKK. - Mamy coraz więcej zapytań od firm, które liczą, że uda im się porozumieć z wierzycielami i obronić przed upadłością - mówi.

Reklama
Według wyliczeń BIG Info Monitor i BIK, na koniec pierwszego półrocza zaległości firm wyniosły już 38,24 mld zł. To o prawie 1 mld zł więcej niż na koniec ubiegłego roku i o niemal 5 mld zł więcej niż w 2020 r. W największym stopniu niespłacane zobowiązania powiększyły budownictwo, przemysł i handel.
Ratunku w restrukturyzacji szukają nie tylko duzi gracze, lecz także małe podmioty. Jeszcze w ubiegłym roku z uproszczonych postępowań pozasądowych korzystali przede wszystkim przedsiębiorcy bardzo poszkodowani przez COVID-19, czyli m.in. hotelarze, właściciele lokali gastronomicznych. Dziś, według Małgorzaty Anisimowicz, trudno wskazać lidera. Restrukturyzować chce się też branża budowlana, meblarska czy rolnicza.
Firmy mają nadzieję, że uda im się rozłożyć w czasie narosłe zobowiązania przez zawarcie układów z wierzycielami. - Na przykład zamiast 100 tys. zł płatnych od zaraz, będą im przelewać po np. 5-8 tys. zł miesięcznie, co pozwoli im kontynuować działalność i pozyskiwać nowe zlecenia, które poprawią ich sytuację finansową - tłumaczy Małgorzata Anisimowicz.
Niestety, wierzyciele też mają problemy. Dlatego, jak zauważają eksperci, ich skłonność do zawierania układów jest coraz mniejsza. Obecnie od 40 do 50 proc. postępowań restrukturyzacyjnych kończy się umorzeniem. - Taka sytuacja nie oznacza od razu bankructwa dla firmy. Nadal przedsiębiorca może się restrukturyzować, ale już w postępowaniach z większym udziałem sądu, czyli zdecydować się na przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe czy sanacyjne - tłumaczy Aleksandra Pakuła.
Jak wynika z danych Coface, w pierwszym półroczu tego roku liczba sanacji wzrosła o 57 proc. do 47 proc. Eksperci zakładają jednak, że ponieważ pewna część postępowań restrukturyzacyjnych nie przyniesie naprawy i powrotu do efektywnej działalności biznesowej, to w kolejnych kwartałach ta liczba pojawi się wśród upadłości. Tych po pierwszym półroczu było w sumie 1141, o 3 proc. mniej niż przed rokiem. ©℗
Dziennik Gazeta Prawna