Na rosyjskim rynku swoje zakłady i salony posiadają wszystkie największe koncerny na świecie. Wojna oznacza dla nich wstrzymanie bądź znaczne ograniczenie produkcji i wielomilionowe straty, które wpłyną na globalne wyniki.
- To, co obserwujemy, oznacza dla branży kryzys większy niż kłopot z chipami. Nie dość, że będzie brakowało znacznie większej liczby komponentów, to dojdą do tego konsekwencje wynikające z blokady rynku. Choć polscy producenci komponentów mogą na tym częściowo skorzystać, bo otrzymają więcej zamówień, to w dłuższej perspektywie ucierpi na tym cały sektor - prognozuje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.