Deklarujemy, że na święta wydamy więcej niż rok temu
1160 zł – to kwota, którą zamierza w związku z organizacją świąt wydać przeciętna polska rodzina. Tak przynajmniej wynika z deklaracji składanych przez uczestników internetowej ankiety przeprowadzonej, jak co roku, przez firmę doradczą Deloitte. To o około 3 proc. więcej od tego, co deklarowaliśmy w 2013 r., i o 13 proc. więcej od tego, ile ostatecznie wydaliśmy w ubiegłym roku na gwiazdkę. Raport został opracowany już po raz szósty. Dzisiaj zostaną opublikowane szczegółowe wyniki badania przeprowadzanego w kilkunastu krajach.
Reklama
Z roku na rok deklaracje co do planowanych wydatków stają się coraz bardziej zbliżone do faktycznie ponoszonych kosztów. W efekcie nie są już tak wysokie jak jeszcze trzy, cztery lata temu, kiedy to przekraczały 1800 zł i o kilkadziesiąt procent przekraczały ostatecznie wydane kwoty.

Reklama
Jako kraj wyróżniamy się na tle innych krajów Unii Europejskiej, bo należymy do nielicznego grona państw, gdzie deklarowane wydatki rosną. Na południu kontynentu prognozowane są nawet 20-proc. spadki kwot przeznaczanych na przygotowanie świąt Bożego Narodzenia w porównaniu z poprzednim rokiem. Mimo to Polska nadal plasuje się w ogonie Europy. Nasze wydatki znacząco odbiegają od średniej wyliczonej dla Starego Kontynentu, która już od kilku lat oscyluje w okolicy równowartości 1,8–1,9 tys. zł.
– Ten rok zapowiada się u nas dobrze, czego dowodem może być sprzedaż detaliczna. A ta rośnie w poszczególnych miesiącach średnio o 2–3 proc. w porównaniu do 2013 r. – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.
Co więcej, analitycy zauważają, że dotychczasowa dynamika sprzedaży jest ograniczona w stosunku do zjawisk zachodzących na rynku pracy. Dlatego ostatni kwartał może przynieść dużo większe ożywienie. Szczególnie że październik był dziewiątym z rzędu miesiącem, w którym zmalała stopa bezrobocia. Wyniosła 11,3 proc. i była mniejsza o 0,2 pkt proc. w porównaniu do września. W praktyce oznacza to o ponad 36 tys. mniej bezrobotnych, których pod koniec października było zarejestrowanych w urzędach pracy 1786 tys. Mamy też deflację. Jak szacują analitycy, w grudniu z jej powodu ceny żywności będą o 1,2 proc. niższe niż przed rokiem.
– Relatywnie szybki wzrost realnego poziomu wynagrodzeń oraz poprawa sytuacji na rynku pracy w połączeniu z wywołanym przez deflację wzrostem siły nabywczej pieniądza sprzyjają zwiększeniu skłonności do konsumpcji – podkreśla Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.
Ale nie tylko wydatki na żywność powinny wzrosnąć. Eksperci uważają, że Polacy będą skłonniejsi do kupowania dóbr trwałego użytku, dlatego sprzęt AGD i elektronika użytkowa znajdą się na liście gwiazdkowych prezentów. – Szczególnie że oczekujemy, iż w grudniu banki będą zabiegały o klienta. Obniżki stóp procentowych spowodowały bowiem potanienie kredytów konsumpcyjnych. W efekcie limit oprocentowania w październiku zmalał o 4 pkt proc. – zauważa Jakub Borowski.
Dlatego w tym roku wydatki na żywność i prezenty mogą stanowić taką samą część koszyka świątecznych zakupów. Dotychczas te pierwsze stanowiły większość. Z raportu TNS OBOP wynika, że w ubiegłym roku Polacy na prezenty wydali 341 zł, a na organizację świąt 491 zł.
– Jak będzie w tym roku, jeszcze nie wiemy. Z naszymi badaniami ruszamy tuż przed gwiazdką – tłumaczy Anna Rostkowska z TNS OBOP.
Handlowcy jednak już zacierają ręce. Na żniwa liczą też producenci.
OPINIA
Dr hab. Urszula Jarecka prof. nadzw., kierownik Zakładu Teorii Kultury w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk: Sacrum ustępuje miejsca konsumpcji
Gwiazdka przestała być świętem religijnym, świętem Bożego Narodzenia. Czas ten zyskał wymiar czysto komercyjny. Nie tylko dzieciom, lecz także dorosłym coraz częściej kojarzy się z wręczaniem prezentów. Uważam, że można wręcz pokusić się o stwierdzenie, iż dzień 24 grudnia stał się świętem Mikołaja. Aspekt religijny tego dnia jest coraz bardziej pomijany. To sprawia, że coraz mniej czasu spędza się w gronie rodzinnym, przy uroczystej kolacji. Nawet jeśli do tego dochodzi, to i tak każdy z uczestników jest zamknięty we własnym świecie. Dzieje się tak w dużej mierze za sprawą elektronicznych gadżetów, które powoli zaczynają dominować w życiu codziennym.
Przybywa też osób, które święta Bożego Narodzenia traktują głównie jako dodatkowe dni wolne od pracy. Dni, które można przeznaczyć na krótki wypad poza miasto czy za granicę. Liczba dni wolnych, które trzeba wziąć przy tej okazji z pracy, jest mniejsza niż przy tradycyjnym urlopie wypoczynkowym.
Za taki stan rzeczy odpowiada oczywiście to, że polskie społeczeństwo jest coraz bardziej nastawione na konsumpcję. Do tego przejmuje się wzorce z Zachodu, gdzie sacrum zanika. Następujące zmiany kulturowe przekładają się na rosnące osamotnienie w czasie świąt. Efektem tego są samobójstwa, których liczba w grudniu rośnie.