Reklama
Zgodnie z oczekiwaniami Orlen i Lotos z niedzieli na poniedziałek obniżyły hurtowe ceny paliw. – Spadek cen w hurcie wynosi 145 zł na m3 w przypadku benzyny i 80 zł na m3 oleju napędowego – mówi dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw w e-petrol.pl.
Choć jeszcze nie ma dokładnych danych zbiorczych dla całego kraju, część stacji w odpowiedzi na mniejsze podatki już zdecydowała się obniżyć ceny dla kierowców. O takich zmianach w PKN Orlen poinformował prezes spółki Daniel Obajtek.
Zdaniem analityków obniżek można się spodziewać również u innych operatorów. – Przewidujemy, że w tym roku ceny benzyny spadną o ok. 30 gr, a oleju napędowego ok. 20 gr na litrze – ocenia Rafał Zywert, analityk rynku paliw w BM Reflex.
Niektórzy uczestnicy rynku mogą jednak zareagować z pewnym opóźnieniem. – Na niektórych stacjach ceny zostaną dopiero obniżone w kolejnych dniach, ponieważ mogą mieć odmienne modele zaopatrzenia. Część z nich będzie nieco dłużej czekać na dostawy paliwa z mniejszą akcyzą – dodaje ekspert e-petrol.pl.

Reklama
Podczas gdy część branży była ostrożna z obniżkami, inni swoimi decyzjami wyprzedzali wprowadzane prawo – według danych BM Reflex z ubiegłego tygodnia różnice na poszczególnych stacjach sięgały nawet 40 gr.
Wcześniej pojawiły się informacje, że rząd rozważa regulowanie cen, a tym samym poziomu marży. Ostatecznie jednak się na to nie zdecydował, a zdaniem ekspertów również na samych stacjach do podwyżek dojść nie powinno. – Wydaje się, że przedświąteczne wzmożenie i wysoki obrót pozwoli zarobić więcej niż korekta marży. Nikt nie będzie więc silił się na osiągnięcie dodatkowych zysków tą drogą – ocenia.
Spadek obciążeń podatkowych raczej otwiera stacjom pole do rywalizacji o klientów za pomocą marży. – Wygrywa ten, kto ma niższe ceny i w porę wyróżni się nimi na rynku. Zatem część firm w obliczu korzystniejszych warunków podatkowych faktycznie może się zdecydować na obniżki. Trudno o tym jednoznacznie przesądzić, jednak sprzyja temu fakt, że na razie marże utrzymywały się na dość wysokim poziomie. W zeszłym tygodniu modelowe marże to ok. 30 gr na litrze benzyny, 11 gr na litrze oleju napędowego. Są zdecydowanie lepsze niż kilka miesięcy temu, gdy oscylowały na poziomie kilku groszy – wskazuje dr Jakub Bogucki.
W celu dławienia inflacji rząd chce dalej zmniejszać obciążenia fiskalne. Zabiega w Brukseli o obniżenie VAT na paliwa. W ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, iż chce uzyskać zgodę na obniżkę podatku z 23 proc. na 8 proc. Jak wylicza Rafał Zywert, gdyby faktycznie doszło do tej zmiany, oznaczałaby ona spadek cen o kolejne 60–70 gr na litrze.
– Trudno jednak oczekiwać, że Komisja Europejska zgodzi się na tak wielką obniżkę. Zwłaszcza że oznaczałoby to zdecydowanie najniższą stawkę pośród wszystkich państw członkowskich. Obecnie najmniejszy VAT na paliwa ma Luksemburg – 17 proc., Malta – 18 proc., oraz Rumunia i Niemcy po 19 proc. Różnica jest zatem bardzo znacząca – mówi analityk BM Reflex.
Jak wskazują analitycy, ceny mogą jednak nadal maleć, nie tylko dzięki interwencji rządu, lecz także za sprawą sytuacji na rynku – ropa traci bowiem na kolejnych doniesieniach o rozprzestrzenianiu się wariantu Omikron. A niewykluczone, że za sprawą ewentualnego lockdownu i związanym z tym ograniczeniem mobilności będzie jeszcze gorzej. Rynek z niepokojem obserwuje np. ponowne wprowadzenie obostrzeń w Holandii i podobne działania rozważane w innych krajach.
Obawy o rozprzestrzenianie się COVID-19 i kolejne obostrzenia przekładają się na spadki cen – w poniedziałek rano ceny pierwszej serii kontraktów terminowych na ropę Brent spadły o 5,3 proc., do 69,60 dol., a na WTI o 5,9 proc., do 66,80 dol.
To oznacza, że wahania na rynku ropy mogą odbiegać od bijących rekordy cen gazu. Choć zazwyczaj oba paliwa drożeją jednocześnie, tym razem nie musi tak być, głównie za sprawą trudności w dostawach gazu i niskich zasobów magazynowych związanych z ograniczonym przesyłem z Rosji na Stary Kontynent. – Relacja cen gazu i ropy naftowej nie jest jednak trwała. Dopóki nie będzie gwałtownego ataku zimy, rynek ropy naftowej w obliczu oczekiwanej nadwyżki podaży nie będzie zapewne przywiązywał tak dużej wagi do tego, co dzieje się z błękitnym paliwem – mówi Rafał Zywert.
Jeśli jednak lockdowny staną się powszechne, może interweniować Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), która zaznaczała na początku grudnia, że w przypadku załamania cen na światowych rynkach może szybko zmniejszyć wydobycie.
Różnice na poszczególnych stacjach sięgały nawet 40 gr