Rosnącą liczbą zakażeń zaniepokojony jest przede wszystkim handel, który wchodzi właśnie w przedświąteczny sezon zakupowy.
Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) obawia się kolejnego zamknięcia. – Wszyscy jesteśmy zmęczeni ograniczeniami i lockdownami, a ich koszt psychiczny, społeczny i gospodarczy jest ogromny. Kolejny lockdown byłby dla branży centrów handlowych katastrofą, zwłaszcza w najważniejszym dla sektora okresie przedświątecznym, gdy notowane są najwyższe obroty, towar jest upłynniany i równocześnie gromadzone są środki, które pozwolą przetrwać trudniejsze zimowe miesiące I kwartału następnego roku. Lockdown skutkowałby olbrzymimi problemami finansowymi po stronie najemców i wynajmujących – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający PRCH.
Właściciele chcą zrobić wszystko, by nie dopuścić do obostrzeń. Apelują, by silniej zadbać o przestrzeganie reżimu sanitarnego. – Rozmawiamy z władzami o tym, co można jeszcze zrobić w kwestii wzmocnienia standardów bezpieczeństwa i ich kontroli w centrach handlowych. Niezwykle ważna jest możliwość skutecznego egzekwowania zaleceń sanitarnych przy wsparciu policji, straży miejskiej oraz sanepidu – mówi Krzysztof Poznański.
Reklama
Część biznesu domaga się bardziej zdecydowanych działań. Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług uważa, że w ostateczności najlepszym rozwiązaniem byłoby otwarcie sklepów przynajmniej dla osób zaszczepionych. „Sprawdzanie paszportów covidowych lub negatywnego testu przy wejściach do galerii handlowych wydaje się być prostym i skutecznym zabiegiem do zastosowania w przypadku eskalacji pandemii” – czytamy w oświadczeniu ZPPHiU. Związek popiera również pomysł weryfikacji poziomu zaszczepienia pracowników.
Za bardziej restrykcyjnym podejściem do weryfikacji szczepień opowiada się też Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego (IGHP). – Wciąż nieuregulowana przez rząd pozostaje kwestia prawnych możliwości sprawdzania i przetwarzania danych dotyczących zaszczepienia gości. Jeśli paszporty covidowe mają spełniać swoją funkcję, to niezbędne są do tego odpowiednie przepisy – mówi Marcin Mączyński, sekretarz generalny IGHP.

Reklama
Inni wątpią, że rząd będzie chciał podejmować takie działania. – Obecnie nie ma wprowadzonych regulacji zobowiązujących do objęcia restrykcjami tylko osoby niezaszczepione, więc tego scenariusza nie bierzemy pod uwagę. Na ten moment nie spodziewamy się też na pewno obostrzeń ogólnopolskich, bo jasno wynika to z deklaracji rządu. Jeśli w ogóle jakiekolwiek obostrzenia miałyby się pojawić, spodziewamy się ich regionalnie – mówi Radosław Jakociuk, wiceprezes zarządu VRG SA, koncernu z branży odzieżowej.
Część biznesu zamkniętego podczas poprzednich restrykcji sceptycznie podchodzi do preferowania zaszczepionych. – W kinach obowiązują maseczki, które można zdjąć do jedzenia i picia, ale tak czy inaczej widzowie w kinie siedzą w sporej odległości od siebie, patrzą w jedną stronę, nie rozmawiają, więc wprowadzanie jakichkolwiek zakazów dla osób niezaszczepionych jest nieuzasadnione, tym bardziej że dzieci nie są szczepione i nie ma też obowiązku szczepień. W zeszłym roku latem, kiedy nie było szczepień, wszyscy chodzili do kin, a liczba osób zakażonych spadała – zauważa z kolei Joanna Kotłowska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Nowe Kina.
Firmy, które w czasie przymusowego zamknięcia swoich sklepów zdążyły zabezpieczyć się na wypadek kolejnych zawirowań, rozbudowując kanał online, zapewniają, że nie boją się lockdownu niezależnie od tego, jaką formę miałby przybrać. – Operacyjnie i ofertowo jesteśmy gotowi na każdy scenariusz, w tym na zamknięcia sieci stacjonarnej, choć liczymy na to, że do tego nie dojdzie. Jeśli będą decyzje o restrykcjach najważniejsze, by były komunikowane z odpowiednim wyprzedzeniem, co pozwoli na przygotowanie się i zorganizowanie działalności – wskazuje Radosław Jakociuk.
Podobnie zapewniają przedstawiciele innych sieci sklepów. – Twardy lockdown, który mieliśmy w zeszłym roku, pozwolił wypracować nam rozwiązania umożliwiające bezpieczne prowadzenie sprzedaży. Jesteśmy gotowi na różne warianty – deklaruje Marcin Mordak, dyrektor sieci sprzedaży Komputronik, która w czasie pandemii obsługiwała klientów m.in. w ustawionych przed galeriami handlowymi kontenerach.
Ewentualnymi restrykcjami nie przejmuje się część przemysłu. – Każdy rodzaj obostrzenia, który nie doprowadzi do przestoju linii produkcyjnych i zamknięcia granic dla transportu międzynarodowego, jest dla nas do przyjęcia. Najważniejsze jest kontrolowanie liczby zakażeń i dalsze zachęcanie do szczepień. Już dziś są kraje, które wymagają obowiązkowych szczepień i okazania ich pracodawcy – mówi dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor komunikacji w Mercedes-Benz Polska.