Standardy ESG wpłyną na sektor finansowy, a poprzez jego instytucje także na gospodarkę. Lokalne wyzwania to nie wszystko. Najważniejsze procesy, jakim będzie podlegał sektor finansów, mają charakter globalny.

To będzie rewolucja

Zdaniem Przemysława Paprotnego, partnera i lidera sektora finansowego w PwC Polska, ESG to game changer, który zmusi każdy bank i zakład ubezpieczeń zarządzające aktywami do zbudowania aparatu analitycznego, żeby ustalić, co ma w portfelu. – Cała branża finansowa musi się policzyć na nowo. ESG wymaga bowiem istotnych nakładów na operacje administracyjne, np. wypracowanie modeli analitycznych dotyczących ryzyka kredytowego. Musimy też dokonać szerokiej inwentaryzacji całego portfela: dotrzeć do każdego aktywa i ustalić, jaki jest jego profil. To bardzo pracochłonne zadanie.
Jego zdaniem spowoduje to szereg konsekwencji, którym cały sektor finansowy będzie musiał stawić czoła. – Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia ze spadkiem rentowności niektórych podmiotów przynajmniej w okresie przejściowym, a to wymusi dyskusje na temat nowego finansowania i spowoduje niezadowolenie klientów i akcjonariuszy – prognozował Paprotny. Podkreślił też, że ESG wpłynie na kondycję poszczególnych sektorów rynku. – Niektóre z nich staną się schyłkowe i niedługo znikną z bilansów banków, a w konsekwencji również innych podmiotów finansujących. To sprawia, że będziemy mieli również zmianę na półce produktowej i w konsekwencji ceny.
Robert Kubin z TFI PZU stwierdził, że ESG staje się podstawą transformacji sektorowej, która dotyka samych podstaw prowadzenia działalności finansowej. Z kolei Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes zarządu Banku Pekao, oceniła, że perspektywa, w której standardy trwale zmienią sektor, jest bardzo bliska. – Choć ESG już przeplata się w naszej działalności, bo inwestycje związane z wodą, energią słoneczną i wiatrową finansujemy już od wielu lat, to początki będą na pewno trudne – mówiła Zmitrowicz. Podkreśliła, że raportowanie z pewnością zaskoczy wiele podmiotów, Wyraziła też obawę, że niektóre więcej czasu będą poświęcać na sprawozdawczość niż na rzeczywistą działalność. Od raportów ESG będzie wiele zależeć, bo staną się ważnym elementem, na podstawie którego banki będą oceniać przedsiębiorstwa.
Część danych wymienianych w tzw. taksonomii, czyli unijnym systemie jednolitej klasyfikacji działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, będzie trzeba raportować już od przyszłego roku. Następne najprawdopodobniej od 2023 r.
Według Brunona Bartkiewicza, prezesa ING Banku Śląskiego, Unia postawiła sobie jasny cel. – UE chce być liderem w zakresie ESG, a w założeniach regulacyjnych ma to być rewolucja. Zmuszanie do raportowania i ujawniania informacji to jednak początek drogi i kolosalna praca do wykonania. Konsultantom i prawnikom na pewno pracy nie zabraknie – ocenił. Bartkiewicz podkreślił też, że standardy ESG pociągają za sobą długofalowe skutki, takie jak brak finansowania, postawienie sobie targetów co do składu portfeli i ich realizacja. – Pełna transparentność dla wszystkich zarządzających aktywami, finansującymi, rynku kapitałowego, konsumentów i odbiorców sprawi, że będziemy się wzajemnie na siebie szczuć. Celem Unii jest likwidacja emisji CO2 i każdego, kto się do tego przyczynia, urzędnicy chcą stopniowo pacyfikować. To nie są całkowicie złe regulacje, ale jesteśmy mało przygotowani do ich wdrożenia. Banki są jednak tylko pośrednikiem i tak jak prawnicy zawsze się wyżywią. Naszą troską są klienci, którzy będą musieli się przepoczwarzyć w piekielnie szybkim tempie. Nie do końca wszyscy mają tego świadomość – stwierdził prezes ING Banku Śląskiego. – Nie wiedzą, jakiego typu raportowania będziemy wymagać. Mają jednak świadomość rosnących cen i wiedzą, że muszą działać, żeby nie stracić – stwierdziła Magdalena Zmitrowicz.

Potrzebna edukacja

Mario Zamarripa, dyrektor obszaru zrównoważonego rozwoju z Grupy ERGO Hestia, mówił, że ESG to walka z czasem. – Najważniejszą walutą jest czas. Klienci nie zdają sobie sprawy, jakie mogą być konsekwencje niestosowania ESG. Wiemy to przy okazji analizy ryzyka. Klient, który się nie dostosuje, będzie tracił. Walczymy jednak, żeby dać mu do zrozumienia, że warto się dostosować. W przeciwnym wypadku może przestać istnieć. Duża jest nasza rola edukacyjna.
Zaangażowana w edukację skierowaną do spółek jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Izabela Olszewska, członek zarządu GPW, wyjaśniła przyczyny działań uświadamiających spółki. – Jako że na rynku giełdowym 55 proc. obrotu generowane jest przez inwestorów globalnych, zdaliśmy sobie sprawę, że spółki, które nie będą w swojej działalności biznesowej stosowały kryteriów ESG: nie będą identyfikowały ryzyk i odpowiednio ich raportowały, trafią na listę obserwacyjną, wychodząc poza radar inwestycyjny danych funduszy – tłumaczyła. Dla giełdy oznaczałoby to mniejszy napływ kapitału, mniejsze obroty i potencjalne straty biznesowe na rynku kapitałowym. GPW rozpoczęło więc rozmowy z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju. – Stworzyliśmy projekt praktycznych wytycznych dla spółek, jak mają się przygotowywać, żeby sprostać wymaganiom inwestorów – mówiła Olszewska.

Dwie strony medalu

– Unia wpłynęła na to, że konsumenci wymagają ESG. Nie uciekniemy od tego. Wszyscy musimy raportować i informować, a głównym celem jest nasza odpowiedzialność za planetę. Jeśli jako banki mamy możliwość wpływać na rzeczywistość, w naszych decyzjach powinniśmy kierować się tym, co jest przyszłościowe, czyli dbanie o zasoby naturalne – stwierdziła Magdalena Zmitrowicz. Z kolei Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, zwrócił uwagę, że banki wytrzymają tempo zmian, jednak część klientów może mieć z tym problem. – Musimy wycofać się z bardzo wielu spółek i nie będziemy ich już finansować – powiedział. Wskazał też, że unijne regulacje powinny być bardziej rozłożone w czasie. – Poinformowanie klienta, że w ciągu 10 lat przestaniemy finansować, jest fair. My jednak jesteśmy zmuszeni komunikować swoim klientom, że w ciągu dwóch lat stracą nasze wsparcie. To krótki okres, w którym każdy będzie musiał przejść ewolucję.
Mario Zamarripa podkreślił jednak, że to także kwestia odpowiedniej edukacji. – ESG zawsze będzie tworzyć przewagę konkurencyjną. Musimy jednak przekazywać dobrą wiedzę np. podczas rozmów dotyczących oceny ryzyka ubezpieczeniowego – zakończył. ©℗
Oprac. Bartłomiej Chlabicz
Partnerem merytorycznym jest PWC
Przemysław Paprotny, PwC Polska, ESG wymaga istotnych nakładów na operacje administracyjne, np. wypracowanie modeli analitycznych dotyczących ryzyka kredytowego. / foto: materiały prasowe
Izabela Olszewska, Giełda Papierów Wartościowych, Stworzyliśmy projekt praktycznych wytycznych dla spółek, jak mają się przygotowywać, żeby sprostać wymaganiom inwestorów. / foto: materiały prasowe
Magdalena Zmitrowicz, Bank Pekao,Obawiam się, że dla wielu firm początki raportowania ESG mogą okazać się trudne / foto: materiały prasowe
Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, Naszą troską są klienci, którzy będą musieli się przepoczwarzyć w piekielnie szybkim tempie. Nie do końca wszyscy mają tego świadomość / foto: materiały prasowe
Robert Kubin, TFI PZU, ECS staje się podstawą transformacji sektorowej, która dotyka samych podstaw prowadzenia działalności finansowej. / foto: materiały prasowe
Mario Zamarripa, ERGO Hestia, Klienci nie zdają sobie sprawy, jakie mogą być konsekwencje niestosowania się do zasad ESG / foto: materiały prasowe
foto: materiały prasowe