Reklama
Zdaniem Pawła Wyrzykowskiego, analityka sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas, to efekt tego, że producenci mają coraz większą pewność co do zasad sprzedaży i transportu. Dodatkowym czynnikiem są zdecydowanie wyższe niż przed rokiem ceny surowców rolnych na rynkach światowych.
– Słaby początek roku wynikał też z efektu statystycznego w postaci mniejszej liczby dni w lutym niż przed rokiem, który był przestępny. Widać było też negatywny wpływ brexitu. Choć polski eksport żywności do Wielkiej Brytanii nadal pozostaje na minusie, to polscy eksporterzy lepiej radzą sobie na pozostałych rynkach. W konsekwencji tempo wzrostu polskiego eksportu żywności już od marca z każdym miesiącem wyraźnie przyspiesza – wyjaśnia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska, dodając, że spodziewa się w tym roku kolejnego rekordu na rynku eksportu żywności z Polski.
A to oznacza, że działania protekcjonistyczne podejmowane przez kolejne kraje nie przeszkodzą w tym. Dobrym przykładem jest Francja, która w ostatnim czasie wzmocniła je, a mimo to jej udział w polskim eksporcie sięga już 6 proc. Na koniec 2020 r. wynosił 5 proc.
– To kwestia ceny i jakości polskich produktów. Te ciągle pozostają konkurencyjne w porównaniu z towarami produkowanymi w innych krajach. To sprawia, że nawet gdy konsumenci odwracają się od polskiej żywności, to nie na trwałe – dodaje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.
Źródłem tegorocznego wzrostu eksportu są przetwory spożywcze, pasze, zboża i ryby. ©℗