Reklama
To 400 mln przypadków więcej niż w 2019 r. Ogromnie – z 21 mln do 1,3 mld – zwiększyła się liczba stron internetowych wydawców, z których usunięto reklamy łamiące prawo lub wewnętrzne regulacje platformy internetowej. Google podkreśla, że w ub.r. zasady i mechanizmy, jakie stosuje do kontroli wyświetlanych na jego platformie reklam, przeszły poważny test, „gdy wspólnie nawigowaliśmy przez globalną pandemię, wybory na całym świecie i nieustającą walkę” z internetowymi oszustami.
Publikowany dziś doroczny raport właściciela największej wyszukiwarki pt. „Zaufanie i bezpieczeństwo” wskazuje również, że w 2020 r. liczba kont wyłączonych za naruszenie zasad publikowania reklam wzrosła o 70 proc. i przekroczyła 1,7 mln.
Oprócz reklam całkowicie usuniętych z sieci, kolejne 6,4 mld zostało przez cyfrowego giganta ograniczonych geograficznie – tzn. Google pozwolił je pokazywać tylko w niektórych państwach, w zależności od krajowego prawa.
Na przykład od aptek internetowych platforma wymaga spełnienia warunków jej programu certyfikacyjnego. Po jego zaliczeniu reklamy są wyświetlane tylko w krajach, w których sprzedaż internetowa leków na receptę jest dozwolona. „W ostatnich latach zaobserwowaliśmy wzrost liczby krajowych przepisów dotyczących reklam i ograniczenie pozwala nam stosować się do nich przy minimalnym wpływie na kampanie reklamowe o szerszym zasięgu” – stwierdza Google w raporcie.
Tysiące pracowników platformy cyfrowej zajmujących się kontrolą reklam i wspomagających ich technologie szczególną uwagę zwracały na treści związane z COVID-19. Na początku minionego roku Google stosował wobec nich zasady wprowadzone dla tematów wrażliwych i zwalczał reklamy naciągające internautów szukających ratunku przed koronawirusem. Dotyczyło to m.in. oferowanych po wygórowanych cenach środków dezynfekcyjnych, maseczek i cudownych leków. W kolejnych miesiącach ta strategia została zmodyfikowana tak, aby ułatwić komunikację służbom medycznym, organom państw i wiarygodnym firmom.
Ponieważ w sieci zaczęły krążyć teorie spiskowe o pochodzeniu korona wirusa i nieprawdziwe informacje na jego temat, równolegle internetowy gigant wprowadził nową politykę w tej dziedzinie. Zakazywała ona reklam i komercyjnych treści związanych z obecną pandemią lub innymi światowymi kryzysami zdrowotnymi, jeśli są one sprzeczne z naukowym konsensusem w danej dziedzinie.
Google zaznacza, że takie wydarzenia jak pandemia koronawirusa są wyjątkową okazją dla internetowych oszustów. „Odnotowaliśmy wzrost liczby reklam wykorzystujących tę sytuację” – informuje koncern, dodając, że przybyło także nieuczciwych zachowań i prób przechytrzenia systemu. Należało do nich m.in. umieszczanie niedozwolonych reklam pod przykrywką nieistniejących firm. W podobny sposób zarzucano przynętę na konsumentów.
W efekcie na platformie zablokowano ponad 99 mln reklam rzekomych kuracji na COVID-19 i innych związanych z koronawirusem – w końcówce roku były to np. fałszywe szczepionki. Google deklaruje wzmożoną czujność pod tym względem także w tym roku.
Dotyczy to również reklam wyborczych. „Jeśli chodzi o wybory na całym świecie, reklamy pomagają wyborcom uzyskać dostęp do miarodajnych informacji o kandydatach i procedurze głosowania” – podkreśla Google, zapewniając o swoich staraniach, by chronić użytkowników platformy przed nadużyciami w tej dziedzinie.
Najwięcej emocji wzbudziły wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, więc gigant internetowy objął je szczególnym nad zorem. Od zamknięcia lokali wyborczych w listopadzie do pierwszych dni grudnia ub.r., gdy liczono głosy, wyświetlanie takich reklam było tymczasowo zablokowane. Zatrzymano ich wtedy ponad 5 mln. Zablokowane było też w tym okresie wyświetlanie reklam przy wyszukiwaniach odnoszących się do wyborów, kandydatów oraz ich wyników – takich zapytań platforma naliczyła 3 mld. Jak wyjaśnia, ograniczyła w ten sposób siłę rażenia ewentualnych komunikatów wzmagających zamieszanie i niepewność, jakie panowały w USA przed ogłoszeniem zwycięzcy.
Najliczniejszą grupę wśród zablokowanych reklam – ponad 867 mln – stanowiły te, których nadawcy próbowali ominąć mechanizmy Google do wykrywania nieprawidłowości.
Firma zapowiada, że w tym roku nadal będzie inwestować w zespoły i technologie zwiększające bezpieczeństwo online. Deklaruje też działania w celu zwiększenia przejrzystości i zapewnienia użytkownikom szerszego dostępu do informacji o reklamach.
W Unii Europejskiej w tej dziedzinie platformę cyfrową będą w przyszłości obowiązywały nowe regulacje, nad którymi pracuje Bruksela. Zaprezentowany pod koniec ub.r. projekt unijnego kodeksu cyfrowego (Digital Services Act – DSA) ma bowiem uporządkować kwestie związane m.in. z moderacją treści dostępnych online oraz właśnie wyświetlanymi w internecie reklamami. DSA ma zapewnić przejrzystość takich komunikatów i zobowiązuje platformy internetowe m.in. do informowania użytkowników, dlaczego pokazuje się im daną reklamę. Najwięksi gracze – jak Google – będą też musieli prowadzić bibliotekę reklam z informacjami, do ilu trafiły osób i według jakich kryteriów. ©℗