Środowa deklaracja oznacza zwrot w polityce amerykańskiej firmy. Dotychczas w Europie nie sprzedawała ona żadnych elektrycznych samochodów. Teraz Ford ogłosił, że w ciągu pięciu lat, dzięki inwestycji miliarda euro w niemiecką fabrykę w Kolonii, niemal zrezygnuje ze spalinówek. Będą one wykorzystywane jedynie w połączeniu z zasilaniem elektrycznym w hybrydach plug-in. Do 2030 r. cała flota produkowanych przez Forda modeli ma być w pełni bezemisyjna – z wyjątkiem części aut dostawczych i ciężarówek, których nie będzie jeszcze dało się wyposażyć w akumulator czy napęd wodorowy.
Co podyktowało taką decyzję koncernu? Jego władze twierdzą, że chodzi przede wszystkim o preferencje klientów. Dane organizacji Transport & Environment potwierdzają, że pomimo pandemii nastąpił wzrost popytu na „elektryki”: w ubiegłym roku stanowiły one 10,5 proc. europejskiego rynku nowych aut. W 2019 r. ich udział wynosił 3 proc. Na Starym Kontynencie sprzedano w ubiegłym roku prawie 1,4 mln pojazdów elektrycznych. Europa po raz pierwszy wyprzedziła pod tym względem Chiny.