Po 1989 r. sprawę wydatków na B+R możemy podzielić na trzy okresy. Pierwszy to transformacyjne zamieszanie. Plan Balcerowicza, w tym gwałtowne otwarcie gospodarki, sprawił, że mało kto myślał o innowacyjności. Liczyło się tu i teraz. Przedsiębiorstwa za wszelką cenę próbowały utrzymać się na powierzchni, więc cięły, nawet te mizerne, wydatki na badania i rozwój. Dlatego przez długie lata wydawaliśmy na B+R góra 0,6 proc. PKB. Dla porównania USA przeznaczają na nie 2,5 proc. PKB, Korea Południowa – ponad 4 proc., zaś średnia unijna to ok. 1,6 proc. PKB.
Od 2016 r. najwięcej na badania i rozwój wydają firmy. Do tego czasu głównym źródłem wzrostu nakładów na B+R były wydatki publiczne, czyli sektora rządowego i szkolnictwa wyższego