Wystarczy telewizor podłączony do internetu, by za pomocą pilota zamówić taksówkę. Brzmi trochę jak science fiction. Ale właśnie taką usługę przed kilkoma dniami wprowadziła nieduża telewizja kablowa Toya nadająca w Łodzi i okolicach. Ma tam ponad 35 tys. abonentów ze sprzętem telewizyjnym służącym nie tylko do oglądania programów, lecz także pozwalającym na korzystanie z aplikacji internetowych. Tak właśnie działa t-commerce.

Z telezakupami wciąż najmocniej kojarzy nam się kanał telewizyjny Mango, który od przeszło dwudziestu lat przekonuje telewidzów do kupna rewolucyjnych pasów do odchudzania, kolejnych grilli kuchennych, wytapiających z mięsa cały zły tłuszcz czy wosków do karoserii samochodowej, chroniących przed wszelkimi zarysowaniami. Ale choć Mango24 należący do ITI wciąż nadaje, to tak naprawdę jest to już pieśń przeszłości.

Problem z dawnymi telezakupami jest taki, że większość sklepów, a już szczególnie te internetowe, ma na tyle dużą liczbę produktów, że nie jest ich w stanie pomieścić nawet całodobowy kanał telewizyjny. Natomiast aplikacje telewizyjne, które same działają jak sklepy, pozwalają to ograniczenie pokonać. Dlatego właśnie firmy handlowe, nadawcy telewizyjni i twórcy aplikacji przekonują, że nadszedł czas zupełnie nowych telezakupów ery 2.0.

Rynek zakupów online rośnie w ekspresowym tempie

Rynek zakupów online rośnie w ekspresowym tempie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Już od półtora roku kablówka Multimedia Polska oferuje swoim abonentom możliwość zakupu produktów finansowych przez dekoder lub telewizor. W tej ofercie jest ubezpieczenie towarzystwa HDI Asekuracja. W zamian za składkę (od 7,99 zł miesięcznie) obejmuje ono ubezpieczenie m.in. od kradzieży, zdarzeń losowych, dewastacji czy szkód osobowych lub rzeczowych. Operator przekonuje, że cały proces trwa mniej niż 60 sekund. Nie trzeba wypełniać długiego formularza, a wybierać można spośród czterech wariantów ubezpieczenia. Wystarczy wejść na kanał 58. telewizji cyfrowej i postępować zgodnie z instrukcją.

Równie proste w obsłudze mają być także aplikacje t-commercowe dostępne na platformie Samsunga. I tak za pomocą aplikacji SmartFood (działa na bazie serwisu PizzaPortal.pl) można zamówić jedzenie z ponad 2600 restauracji znajdujących się w 400 polskich miastach. Leki zamawia się, korzystając z aplikacji DOZ.pl, obsługującej sieć aptek Dbam o Zdrowie. W ostatnich dniach pojawiła się też aplikacja pozwalająca na t-zakupy w sieci delikatesów Alma.

Michał Wojciechowski, content services unit manager w Samsung Electronics Polska, tłumaczy, że w polskim oddziale tej firmy pomysł na aplikacje t-commerce zrodził się w 2013 roku: – Wtedy to nawiązaliśmy kontakt z DOZ.pl i tak powstała aplikacja, w której użytkownik na ekranie telewizora może przejrzeć ofertę dostępnych leków lub kosmetyków. Dodatkowo możemy przeczytać o ich działaniu, składzie lub dawkowaniu, a następnie złożyć zamówienie i odebrać w najbliższej aptece sieci – tłumaczy Wojciechowski. Od końca lutego tego roku, gdy aplikacja pojawiła się w telewizorach, pobrano ją ponad dwa tysiące razy. Tysiąc pobrań miała zaś od 1 kwietnia Alma24.

Te wyniki nie wydają się oszałamiająco wysokie. – Ale to dopiero pierwsze jaskółki tego trendu. Ewidentnie jednak widać, że coraz więcej firm kieruje w tę stronę swoje kroki – przyznaje nam Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej zrzeszającej nadawców i operatorów sieci kablowych. Nic dziwnego, skoro jak wynika z najnowszych danych GFK Polonia, w polskich gospodarstwach domowych jest ponad 2,6 mln nowoczesnych, oferujących podłączenie do internetu telewizorów, a w 2013 r. smart TV stanowiły już 40 proc. wszystkich kupowanych w Polsce telewizorów.

Rośnie też popularność platform z aplikacjami dostępnych za pomocą tego nowoczesnego sprzętu. W lutym 2014 r. korzystało z nich pół miliona polskich użytkowników, a prognozy mówią, że w listopadzie tego roku będzie to już blisko milion osób. Straszewski dodaje, że szczególnie wejście na rynek telewizorów 4K – o rozdzielczości czterokrotnie wyższej niż full HD – skłania do eksperymentowania z t-commerce.

– Telewizory od zawsze idealnie nadawały się do prezentacji produktów. Ich ogromną zaletą jest duży ekran umieszczony zazwyczaj w centralnym miejscu w mieszkaniu i – co ważne – z ofertą docierającą do znacznie, znacznie szerszej publiczności niż ta internetowa, w tym do osób starszych, wciąż niechętnych do surfowania w sieci, ale bardzo chętnie oglądających telewizję. Byłoby więc niewybaczalnym błędem nie spróbować dotrzeć ze swoimi produktami do tej widowni – dodaje Straszewski.

Jak wynika z badań, co minutę na świecie jest kupowany kolejny Smart TV, co w 2016 r. łącznie na całym świecie ma dać sprzedaż ponad 95 mln tych odbiorników i aż 200 mln w roku 2017. Nic dziwnego, że światowe korporacje coraz poważniej traktują ten kanał sprzedażowy. Na tyle poważnie, że sieć H&M, reklamę swojej t-commerce’owej aplikacji wykupiła w czasie niezwykle popularnego, ale też i bardzo drogiego bloku podczas finału Super Bowl. Efekt był niezły. Spot z Davidem Beckhamem, który obejrzało ponad 110 mln widzów, a w którym po kolei tego ekspiłkarza rozbierano z bielizny, świetnie uzmysłowił amerykańskim widzom, jak za pośrednictwem telewizyjnego pilota można zdobyć reklamowane przez niego koszulki czy bokserki.

– I tak naprawdę podobnie spektakularnej reklamy potrzebuje t-commerce i u nas, by przebić się do szerszej świadomości widzów – przekonuje Straszewski.

W 2013 r. aż 40 proc. kupowanych u nas odbiorników stanowiły Smart TV