Na przełomie 2012 i 2013 r. banki oferowały klientom indywidualnym oprocentowanie wynoszące przeciętnie 4–4,2 proc. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej średnia stawka oscylowała wokół 5 proc. Niskie oprocentowanie lokat w bankach jest zwykle wskazywane przez specjalistów jako powód poszukiwania przez Polaków alternatywnych sposobów pomnażania pieniędzy. Jakie były najlepsze i najgorsze ubiegłoroczne inwestycje?

Choć mijający rok stał pod znakiem oczekiwań, że Amerykanie przestaną na masową skalę drukować dolary, to jednak dopiero pod jego koniec oficjalnie zapowiedzieli ograniczenie ekspansywnej polityki. Dlatego na światowe rynki cały czas dopływał kapitał, który windował ceny akcji. Na 95 krajów, których giełdy monitoruje agencja Bloomberg, straty (w przeliczeniu na dolary) zanotowano tylko w 25. Nasza giełda z dolarowym zyskiem nieznacznie przekraczającym 10 proc. znalazła się na początku szóstej dziesiątki zestawienia.

Notowania największych spółek ucierpiały ze względu na sugestie ograniczenia przez amerykański bank centralny ilościowego luzowania polityki pieniężnej, ale przede wszystkim z powodu zapowiadanego od kilku miesięcy przekazania do ZUS aktywów funduszy emerytalnych (wprawdzie przekazane mają być obligacje, a nie akcje, ale w związku z planowanymi zmianami OFE musiały zmniejszać zaangażowanie na giełdzie).

Dobrze radziły sobie za to walory małych firm: mWIG40 zyskał w mijającym roku prawie 30 proc., a sWIG80 nawet ponad 36 proc.

Widać to m.in. w wynikach funduszy inwestycyjnych. Te, które lokują w akcje polskich małych i średnich firm, osiągnęły w 2013 r. najlepsze wyniki. Najsłabsze przyniosły 20-proc. zyski, a najlepsze nawet 40-proc. Spośród tych mniejszych wywodzą się także spółki, których walory dały w 2013 r. najwięcej zarobić. W przypadku odzieżowych Monnari i Bytomia akcje w ciągu roku zyskały na wartości ponad 400 proc. Jednak mniejsze firmy wcale nie gwarantowały wysokich zysków: na wielu z nich inwestorzy ponieśli kilkudziesięcioprocentowe straty. Były przypadki, że cena akcji, która jeszcze rok wcześniej wynosiła kilka złotych, spadła do jednego, dwóch groszy.

Najlepsze i najgorsze inwestycje w 2013 r.

Najlepsze i najgorsze inwestycje w 2013 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wśród popularnych kierunków inwestycji w ostatnich latach były akcje spółek z innych rynków wschodzących, przede wszystkim z Turcji, a także metale szlachetne. Ani jeden, ani drugi nie przyniósł w 2013 r. zysków. W przeliczeniu na dolary tylko giełda w Peru zanotowała w minionym roku większy spadek niż turecka. Na problemy gospodarcze Turcji nałożyła się polityka – pierwsza fala protestów miała miejsce latem, w ostatnich dniach wybuchły nowe w związku ze skandalem korupcyjnym w rządzie. Odbiło się to na wynikach „tureckich” funduszy: średnia roczna stopa zwrotu to prawie -19 proc. Ale i one poradziły sobie nieco lepiej niż fundusze złota – te straciły średnio ponad 24 proc. (na światowych rynkach złoto potaniało o 28 proc., a inny popularny metal, srebro, straciło na wartości 35 proc.).

Stopę zwrotu Polaków z inwestycji w akcje na zagranicznych giełdach albo w surowce, którymi handluje się na międzynarodowych rynkach (a cenę podaje się w dolarach), obniżył złoty. Choć zyskał do „zielonego” niespełna 2,5 proc., należał w 2013 r. do dziesiątki najmocniejszych walut na świecie.

Fundusze lokujące w małe i średnie firmy osiągnęły najlepsze wyniki