Niezależni operatorzy, niezrażeni porażką Neste w Polsce, chcą rozwijać bezobsługową sprzedaż paliw
ikona lupy />
Rynek stacji paliw w  Polsce / Dziennik Gazeta Prawna
Przez ponad dekadę fińska sieć Neste próbowała zaszczepić w polskich kierowcach ideę tankowania paliw z automatów – bezskutecznie. W zamian za stosunkowo ubogą infrastrukturę stacji – bez sklepów, barów, myjni i personelu – koncern oferował paliwo tańsze o kilka groszy na litrze niż konkurenci. Choć taka strategia mogłaby się wydawać atrakcyjna, zakończyła się fiaskiem. Sieć z roku na rok generowała straty rzędu 20–30 mln zł. Ostatecznie w zeszłym roku Finowie zdecydowali się wycofać z Polski. 106 stacji przejął Shell, ale nie zamierza kontynuować projektu Neste i przy stacjach wybuduje sklepy.
Lukę po Neste chcą wypełnić operatorzy niezależni. Z ich punktu widzenia rozwiązanie jest atrakcyjne, bo średnio o połowę tańsze niż budowa tradycyjnej stacji paliw typu premium. Na rozwój tego typu sieci postawiła m.in. OPN 24, podlaska firma z czeskim kapitałem, która uruchamia stacje wzdłuż naszej wschodniej granicy. – Pod logo OPN 24 działa już sześć stacji automatycznych i szykujemy się do uruchomienia siódmej – mówi Katarzyna Wieprzowska, reprezentująca sieć.
OPN 24 pod inwestycje wybiera najbardziej atrakcyjne lokalizacje, czyli okolice supermarketów. Spółka nawiązała współpracę ze Stokrotką i Kauflandem. Ma już m.in. stacje przy marketach w Białej Podlaskiej, Hajnówce, Zamościu i Bielsku Podlaskim. W tym i przyszłym roku pojawią się kolejne: w Dąbrowicy k. Lublina, samym Lublinie oraz w Terespolu i Białymstoku.
Bezobsługowy koncept wybrała też firma Port 2000, która dotychczas specjalizowała się w budowie dużych stacji paliw, przeznaczonych głównie dla TIR-ów, wyposażonych w parkingi, restauracje i motele. Automat uruchomiła w Mostkach (woj. opolskie). Pierwszy obiekt tego typu w lipcu otworzył także Huzar – największa niezależna sieć stacji, licząca już prawie 120 placówek. Automatyczne stacje rozwijają coraz chętniej przedsiębiorstwa komunikacyjne.
Na automaty stawia również notowana na NewConnect firma Momo. Na razie ma jeden taki obiekt – w Grodzisku Mazowieckim, ale szykuje się do budowy kolejnego w Zielonce k. Warszawy. Wyniki sprzedaży na stacji w Grodzisku, tak jak miało to miejsce w przypadku placówek Neste, nie są jednak zachęcające. W I półroczu tego roku spółka straciła 387 tys. zł, a 2012 r. zamknęła ponad milionową stratą.
Dlaczego koncept popularny w Skandynawii w Polsce się nie sprawdza? Bo wolimy stacje z personelem i szukamy dodatkowych usług. To dlatego PKN Orlen nie zdecydował się przenieść testowanego przez koncern w Czechach automatycznego konceptu do naszego kraju. Z tego powodu również Statoil nie zdecydował się na budowę w pełni automatycznej sieci 1–2–3. Stacje pod tym logo, choć mają tankomaty, wyposażone są w minisklepy i oferują pomoc pracownika.