Filozofom od dawna wiadomo, że niełatwo jest mówić o przyczynach. W dialogu Platona „Fedon” czekający w więzieniu na karę śmierci Sokrates bardzo trafnie zarysowuje ten problem. Przekonuje, że błędem byłoby upatrywanie przyczyn tego, iż nie zdecydował się na ucieczkę z Aten, w tym, że tak właśnie ułożone są teraz jego kości oraz ścięgna. Dla decyzji o pozostaniu kluczowe znaczenie mają nie ruchy ciała, lecz jego wola, której te są jedynie manifestacją. Twierdzić coś przeciwnego, „by znaczyło nie umieć rozróżnić, że czymś innym jest przyczyna czegoś, co istnieje, a czymś innym to, bez czego przyczyna nie mogłaby być przyczyną. Mam wrażenie, że to właśnie wielu ludzi, jakby po ciemku macając, nazywa przyczyną samą, choć ta nazwa czemuś innemu przynależy”.
Lektura rządowego raportu w sprawie OFE nasuwa niestety takie wrażenie. By sprawę nieco doprecyzować, przyjrzyjmy się, jak pojęcie intuicji rozwinął współczesny filozof amerykański Hilary Putnam. Zastanówmy się, dlaczego szybkowar, w którym zaciął się zawór bezpieczeństwa, wybuchł. Za przyczynę uznajemy wadliwie działające urządzenie. Jednak z punktu widzenia czysto fizycznego w procesie wzrostu ciśnienia prowadzącym do wybuchu taką samą rolę odgrywa każdy element ścianek naczynia. Dlaczego zatem szczelności szybkowaru nie uznajemy za przyczynę wybuchu? Jak pisze Putnam: „Zadajemy pytanie »Dlaczego nastąpił wybuch?«, wiedząc to, co wiemy, i będąc zainteresowani tym, co nas interesuje, nasza »przestrzeń wyjaśnień« obejmuje następujące alternatywne możliwości: