Okres świetności kantory mają za sobą, czeka je raczej los cinkciarzy. – Złote lata dawno za nami – żali się Jolanta Żurek, która pracowała w pierwszym kantorze w Polsce.
Wspomnienia – już wkrótce tylko one mogą pozostać po jednym z najważniejszych symboli rynkowych przemian w Polsce. Choć trudno to sobie wyobrazić, kantory wymiany walut stają się biznesem schyłkowym. Im także mocno do skóry dobiera się internet. Może całkowicie nie znikną, jak cinkciarze, ale z pewnością większość przestanie być elementem miejskich pejzaży.
Mój obecny wspólnik właśnie się ożenił i wybierał w zagraniczną podróż poślubną. Zadzwonił do mnie rozżalony, że stoi w korku i nie może dojechać do kantoru. Zaklął pod nosem: jak to jest, że w dobie rozwoju usług internetowych po dolary wciąż trzeba jechać do centrum – opowiada Łukasz Olek, współzałożyciel firmy InternetowyKantor.pl.