Mariusz Grendowicz, prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych, który na to stanowisko został wybrany na początku marca, liczy, że w ciągu tygodnia uda mu się wreszcie zakończyć sprawy organizacyjne. Nie chce wchodzić w szczegóły. Proponuje rozmowę na ten temat odłożyć do czwartku. Ze słów Katarzyny Kozłowskiej, rzecznik prasowej Ministerstwa Skarbu Państwa, wynika zaś, że procedura rejestracyjna nie zostanie odwieszona do czasu powołania wiceprezesa spółki. Może to oznaczać, że do czwartku poznamy kolejne osoby, które będą w przyszłości zarządzać firmą. O ile nie odwlecze się to z powodu zmiany na stanowisku ministra skarbu.

– Zwykłą rejestrację spółki blokują znane od lat mechanizmy biurokracji i indolencji procedur państwa. Mrzonką jest oderwanie tego programu od polityki i politykierstwa – uważa Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej. Janusz Steinhoff, były minister gospodarki, dodaje, że opieszałość urzędników zauważalna jest nie tylko w przypadku PIR. – Wszędzie notujemy porażki z powodu nieprawidłowości w realizacji lub co najmniej opóźnienia – twierdzi Steinhoff.

Suchej nitki na MSP za PIR nie zostawia Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. Według niego już podpisanie aktu założycielskiego w grudniu zeszłego roku wskazywało na to, że w całym projekcie chodzi bardziej o PR rządu niż o rzeczywiste efekty. – Minister gnał 31 grudnia do urzędu, by podpisać akt założycielski spółki, nie dlatego że uciekał jakiś ważny termin, lecz by wszyscy odtrąbili, że premier wywiązał się z obietnicy danej w expose i PIR ruszył – mówi Gwiazdowski. Zapowiedź utworzenia PIR pojawiła się w drugim expose Tuska wygłoszonym w październiku 2012 r. Premier zapowiadał start spółki do końca roku.

Ministerstwo Skarbu Państwa widzi sprawę inaczej. Katarzyna Kozłowska przypomina, że program ma już zapewnione finansowanie. W grudniu 2012 r. Rada Ministrów zgodziła się na wniesienie do Banku Gospodarstwa Krajowego akcji państwowych spółek. Ponad 153 mln akcji PKO BP w styczniu już zostało sprzedane, a pozyskane z transakcji 5,2 mld zł ma umożliwić BGK zwiększenie funduszy własnych, a przez to w przyszłości akcji kredytowej PIR. Głównym czynnikiem ograniczającym możliwości finansowania przez BGK dużych projektów infrastrukturalnych była bowiem wielkość funduszy własnych. Skala projektów inwestycyjnych obecnie finansowanych przez bank powoduje zbliżanie się do limitu koncentracji, jakim jest 25 proc. funduszy własnych.

– Dokapitalizowanie BGK nie może być uznane za sukces bez szybkiego startu PIR jako drugiego filaru programu – kontruje Wiśniewski. Przypomina, że do merytorycznego wyboru inwestycji czy przetargów na ich realizację wciąż daleka droga.

Prezes PIR wyjaśnia, że pierwsze spotkania z przedstawicielami zainteresowanych spółek ma już za sobą, ale – jak sam przyznaje – po spotkaniach nie ma ciągu dalszego, bo nie ma komu przekazać projektów.

Teoretycznie z programu mogą skorzystać przedsiębiorcy niezależnie od struktury i pochodzenia ich kapitału, czyli prywatni, z udziałem Skarbu Państwa, z udziałem kapitału zagranicznego oraz instytucje publiczne.

Spółki z udziałem PIR

Program Inwestycje Polskie zakłada powstanie spółek celowych, które będą odpowiadały za przygotowanie i realizację konkretnych projektów infrastrukturalnych. Głównymi udziałowcami spółek celowych będą podmioty prywatne, a w początkowym okresie również PIR. W zależności od potrzeb albo rentowności przedsięwzięcia PIR może pozostać w akcjonariacie dłużej. Skarb Państwa oczekuje jednak wyjścia PIR po zrealizowaniu odpowiedniego zysku na inwestycji.

Umowa inwestycyjna dotycząca warunków udziału kapitału wniesionego przez PIR do realizującej projekt SPV (special purpose vehicle) mogłaby gwarantować PIR odsprzedaż swoich udziałów współinwestorowi lub uplasowanie udziału Skarbu Państwa na giełdzie.

Tworząc projekt Inwestycje Polskie, rząd wzorował się na podobnych rozwiązaniach zastosowanych w innych krajach.