Do rozmów pcha operatorów sytuacja sektora. – Na rynku zrobiło się na tyle trudno, że dziś nie ma już sojuszu nie do pomyślenia. Telekomy zdają sobie sprawę, że nie stać ich na odrzucanie propozycji współpracy ze strony bezpośrednich konkurentów lub operatorów stacjonarnych. Tylko tak mogą zwiększyć efektywność swoich inwestycji w rozbudowę infrastruktury i poprawić rentowność – uważa jeden z analityków rynkowych.

Głównymi rozgrywającymi w kształtowaniu nowego układu sił są Orange Polska, T-Mobile oraz imperium Zygmunta Solorza-Żaka, w skład którego wchodzą Midas, Polkomtel i Cyfrowy Polsat. Sieci komórkowe czekają teraz duże wydatki na rozbudowę sieci mobilnego internetu LTE. Dlatego analitycy nie wykluczają, że Play może podzielić te koszty z NetWorksem, czyli spółką Orange i T-Mobile. Miroslav Rakowski, prezes tego ostatniego, powiedział DGP, że takie rozmowy trwają. Część analityków uważa, że Play może też zwrócić się w kierunku firm Zygmunta Solorza-Żaka. Przedstawiciele Midasa twierdzili niedawno, że wkrótce z ich sieci może korzystać podmiot zewnętrzny.

Po drugiej stronie są operatorzy stacjonarni: Orange, Netia, kablówki oraz operatorzy samej infrastruktury – Hawe, TK Telekom, Emitel. Jedna z opcji to wydzielenie sieci stacjonarnej przez Orange. Do współpracy spółka może zaprosić Hawe, Netię czy UPC Polska. Powstałby ogólnopolski operator hurtowy, dla którego wsparcie deklaruje szefowa UKE Magdalena Gaj. Jeśli rozmowy nie dojdą do skutku, możliwe są podobne inicjatywy między konkurentami Orange. Partnerów, wśród innych operatorów stacjonarnych i kablowych, szuka Netia.