– Erozja cen jest normalna. Minuta tanieje, ale zachęca to klientów do wydzwaniania większej liczby minut – tłumaczy Wojciech Pytel, wiceprezes Polkomtelu, operatora sieci Plus.

I faktycznie klienci Plusa rozmawiali przez komórki średnio 162,5 minuty miesięcznie. Tak samo rozmowni byli użytkownicy sieci Orange. Klienci taniego Playa rozmawiali miesięcznie blisko cztery godziny, o połowę dłużej niż ci z T-Mobile.

Ile faktycznie kosztowała w minionym roku minuta rozmowy? W Plusie za minutę klient płaci 18 gr, w Orange – 20 gr. Najdrożej wychodzi w T-Mobile, w którym cena kształtuje się na poziomie 24 gr. W Playu z kolei cena minuty kurczy się do 9 gr. Takie są szacunki stawek na podstawie deklaracji, jaka część przychodów poszczególnych firm pochodzi z usług głosowych.

– Niska cena minuty w Playu wynika głównie z tego, że operator ten – praktycznie jako jedyny na taką skalę – dodaje bezpłatne połączenia wewnątrzsieciowe do prawie każdej oferty, także prepaid – tłumaczy Witold Tomaszewski, ekspert telekomunikacyjny serwisu Telepolis.pl.

Z kolei wyższa stawka połączeń u największych operatorów to efekt tego, że choć mają pakiety tańszych połączeń, są one dobrze schowane i upominają się o nie tylko najbardziej obeznani z rynkiem klienci.

– Tacy klienci dużych sieci potrafią też osiągnąć poziom cenowy podobny do klientów w Playu – tłumaczy Tomaszewski.

W tym roku połączenia jeszcze potanieją, co będzie efektem działań regulatora rynku – Urzędu Komunikacji Elektronicznej – obniżającego stawki hurtowe, które płacą sobie nawzajem operatorzy. Sieci obniżają właśnie do 29 gr sięgające w niektórych ofertach nawet 75 gr ceny za minutę rozmowy do Playa.

W tym roku połączenia jeszcze potanieją. To efekt działań UKE