Pół globu kontra fundusz

MFW źle kojarzy się także Azji. Do połowy lat 90. połowa inwestycji zagranicznych lądowała w południowo-wschodniej części tego kontynentu, a przede wszystkim w tzw. tygrysach należących do organizacji współpracy gospodarczej ASEAN. Ten gorący kapitał gwałtownie jednak się ostudził, gdy w USA ówczesny prezes Rezerwy Federalnej Alan Greenspan podniósł stopy procentowe, znacznie zwiększając atrakcyjność inwestowania w papiery amerykańskiego skarbu państwa. Lokalne waluty powiązane z dolarem gwałtownie się umocniły, ograniczając opłacalność eksportu i powodując, że wartość długu państw ASEAN skoczyła średnio do 167 proc. PKB. Pierwsza padła Tajlandia, ogłaszając latem 1997 roku dewaluację waluty, a potem niewypłacalność. W końcu w przepaść wpadła największa gospodarka regionu – Korea Południowa.

Na ratunek przyszedł MFW, uruchamiając wart 40 miliardów dolarów program, który miał doprowadzić do stabilizacji kraju. Ale był to program dziwny. Wysokie stopy procentowe, zniesienie subwencji, cięcia budżetowe postawiły pod ścianą nawet największe konglomeraty przemysłowe, jak Samsung czy LG. Jeden z nich, Daewoo, zbankrutował, a jego majątek w znacznym stopniu przejął General Motors. Konkurencja koreańskich koncernów dla Zachodu została wyeliminowana na lata.

– Recepta zastosowana przez MFW w 1997 r. dla Azji jest przeciwieństwem polityki, jaką prowadziły USA w czasie kryzysu, który wybuchł w 2008 roku: pakiety stymulacyjne, pomoc państwa dla potentatów przemysłowych, poluzowanie polityki monetarnej – zwraca uwagę Whyte.

Nie chodziło jednak tylko o dwie miary: inną dla siebie, a inną dla zagranicznych partnerów. Lata 90. to szczyt powodzenia Washington Consensus, czyli zestawu ultraliberalnych reguł ekonomicznych promowanych przez absolwentów Uniwersytetu Chicagowskiego. Prezydent Bill Clintron forsował, gdzie mógł, otwarcie rynków, a MFW był tego skutecznym narzędziem.

– MFW nie uczestniczył w tajnym porozumieniu, ale odzwierciedlał interesy i ideologię zachodniej wspólnoty finansowej – wskazuje były ekonomista Banku Światowego Joseph Stiglitz w książce „Globalization and its Discontents”.

Skutki polityki MFW w Azji miały jednak znacznie szerszy zasięg: objęły Rosję i pośrednio cały obszar b. ZSRR. Spadek cen ropy spowodowany załamaniem popytu azjatyckich tygrysów okazał się gwoździem do trumny dla systemu kierowanego przez Borysa Jelcyna. Kraj, który już wcześniej zmagał się z upadkiem przemysłu niezdolnego do oparcia się zagranicznej konkurencji w ramach forsowanej przez Fundusz polityki otwartego rynku, a także uginający się pod ciężarem wojny w Czeczenii, nie wytrzymał. W sierpniu 1998 roku kurs rubla wobec dolara gwałtownie się załamał. MFW próbował ratować sytuację, ale w skorumpowanym rosyjskim systemie władzy nie bardzo wiadomo, gdzie wylądowała pożyczka 5 miliardów dolarów. Przyparty do muru Jelcyn w końcu mianował swoim następcą Władimira Putina i otworzył drogę do odbudowy wpływów b. KGB.

Na jałowym biegu

Raport Oliviera Blancharda pokazuje, że wraz z wybuchem kryzysu w strefie euro Fundusz zastosował rozwiązania, które w przeszłości wiele razy zawiodły. W przypadku Grecji wpisano parametry, które miały zapewnić odbicie gospodarki kraju już po dwóch latach stosowania „ortodoksyjnej kuracji”, ale które, jak wcześniej w Meksyku czy Argentynie, doprowadziły już do sześciu lat recesji. Jej końca nie widać.

Tym razem jednak finał może być inny. – Fundusz ma kaca, czuje, że jest nieskuteczny, że to dryf – przyznaje Jack Borman, doradca MFW w latach 2003–2007.

Rewolucję rozpoczął Dominique Strauss-Kahn, były socjalistyczny francuski minister finansów, szef MFW od 2007 roku, którego karierę brutalnie zakończyły dwa lata temu oskarżenia o gwałt na pokojówce w jednym z nowojorskich hoteli. Role się odwróciły: pod kierunkiem Francuza Fundusz stał się stopniowo rzecznikiem uruchomienia przez kraje Europy polityki służącej wzrostowi, udzielenia na korzystniejszych warunkach pożyczek dla państw, które stanęły na skraju bankructwa, i wydłużenia czasu, w jakim mają uzdrowić swoje finanse. Na początku 2010 r. Blanchard na zlecenie DSK opublikował raport, w którym zalecał bankom centralnym podniesie wskaźnika dozwolonej inflacji.

Ale to już było za wiele dla Niemiec. We Frankfurcie Fundusz uzyskał przydomek „Inflation Maximizing Fund” i był kojarzony z instytucją, która podkopuje wiarygodność EBC. Angela Merkel domagała się kontynuacji ostrej kuracji odchudzającej wobec Grecji, Portugalii, Irlandii, aby utrzymać zaufanie własnych wyborców.

Ziarno niepewności zostało jednak zasiane na korytarzach MFW. Następczyni DSK Christine Lagarde kontynuuje strategię swojego poprzednika, i to coraz skuteczniej. Udało jej się nawet wymusić na Berlinie wydłużenie o dwa lata terminu, w jakim Grecy mają zredukować deficyt budżetowy. Po 70 latach uczniowie Keynesa znów odzyskują nadzieję, że Fundusz będzie promował nowy New Deal dla świata. Ale odzyskanie dobrego imienia przez MFW zajmie jeszcze lata.